Data wpisu: 21.06.2017

Walka z piractwem na poziomie wyszukiwarki. Na razie tylko w UK

Piractwo i szeroko rozumiana kradzież wartości intelektualnej wciąż pozostaje ogromnym problemem współczesnego Internetu. Nic dziwnego, że właściciele szukają pomocy u największego wydawcy, czyli Google. Po latach negocjacji mamy pierwszą jaskółkę, która być może uczyni nam wiosnę. Google dogadało się z brytyjskimi organizacjami chroniącymi prawa autorskie i będzie karać strony z pirackimi treściami.

Brytyjskie porozumienie

Ten temat jest naprawdę bardzo ważny, choć póki co nie dotyczy bezpośrednio naszego rynku. Wieloletnie rozmowy prowadzone między stroną brytyjską a Google i Microsoftem zakończyły się podpisaniem umowy, na mocy której od połowy 2017 roku z wyników wyszukiwania Google i Bing będą usuwane linki prowadzące do pirackich stron. Cały proces ma ruszyć dokładnie 1 czerwca.

Warto wiedzieć

Usuwane będą linki do stron zawierających zarówno kradzione filmy, jak i muzykę. Na razie nic nie wiadomo o witrynach kradnących treści pisane i graficzne.

Jak to będzie działać w praktyce?

Porozumienie zakłada, że po wpisaniu w wyszukiwarkę Google lub Bing frazy związanej z jakimś filmem czy utworem muzycznym (np. „Wilk z Wall Street online”), nie wyświetlą się wyniki, które dotychczas zajmowały czołowe pozycje. Zostaną one albo całkowicie usunięte, albo przesunięte poza pierwszą dziesiątkę – w praktyce oznacza to, że nie dotrze do nich około 90% internautów.

Pirackie serwisy na pierwszej stronie wyników wyszukiwania zastąpią linki do stron z legalną kulturą, które mają podpisane umowy z wydawcami i respektują prawa autorskie. Będą to więc przede wszystkim serwisy VOD, które oferują płatny dostęp do treści.

Inni pójdą za brytyjskim przykładem?

Naprawdę trudno uwierzyć, że brytyjskie porozumienie jest pierwszym, jakie zostało zawarte z właścicielami najważniejszych wyszukiwarek internetowych. Piractwo szerzy się w błyskawicznym tempie, na czym twórcy tracą ogromne pieniądze. Jest więc praktycznie przesądzone, że mamy do czynienia z precedensem, który zechcą wykorzystać organizacje chroniące prawa autorskie z innych krajów.

Google twierdzi, że i tak od lat walczy z piractwem, ale te działania są mało skuteczne. W praktyce ograniczają się do wyświetlania u dołu ekranu informacji o usunięciu niektórych wyników wyszukiwania na prośbę właścicieli praw autorskich. Internauci bez problemu sobie z tym radzą. Dowodem na to jest fakt, że np. w Polsce w pierwszej 10. najpopularniejszych stron znajduje się ogromny serwis z treściami wideo – w większości udostępnianymi nielegalnie.

 


Autor wpisu:
Grzegorz WiśniewskiSoluma Interactive

Sprawdź nas!

Sprawdź naszych specjalistów w praktycznym działaniu. Zobacz co możemy zrobić dla Twojej firmy - przejrzyj ofertę lub skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.

Darmowa konsultacjaZobacz cennik

Przewiń do góry