Reklama w Gdańsku kontra KREM. Koniec z estetycznymi bublami i samowolą?

Data wpisu: 03.01.2015

Roznegliżowana kobieta zachęcająca do zakupu blachodachówki, szyld kierujący do zawsze najtańszego wulkanizatora, a gdzieś w tle smutny, wyblakły kandydat walczący o głosy w zakończonych dawno temu wyborach samorządowych. To nie jest krajobraz rodem z taniej, polskiej komedii, ale prawdziwy wizerunek gdańskich ulic. Na tyle frustrujący, że urzędnicy postanowili coś z tym zrobić.  Tym czymś ma być Koncepcja Regulacji Estetyki Miasta, która raz na zawsze powinna unormować kwestię ulicznych reklam.

Gdańsk reklamowymi samowolami stoi

Według szacunków urzędników gdańskiego magistratu, aż 90% reklam umieszczonych na ulicach stolicy Pomorza , to samowole budowlane. Miasto nie może sobie z tym zjawiskiem poradzić, ponieważ musiałoby zaangażować zbyt duże siły i środki w tropienie autorów tych instalacji. Drugim problemem jest fakt, że zdecydowana większość pseudoreklam stawiana jest na terenach prywatnych.

Od ponad roku obowiązuje zarządzenie prezydenta, na mocy którego służby mogą usuwać reklamowe samowole ustawione lub powieszone na terenach należących do miasta. Przyniosło to częściowy skutek w postaci kilkuset zlikwidowanych nośników - głównie we Wrzeszczu, Śródmieściu i w rejonie oliwskiego ZOO. Na tym jednak nie koniec.

KREM do walki z reklamowymi bublami

W Gdańsku od połowy ubiegłego roku obowiązuje Koncepcja Regulacji Estetyki Miasta. KREM dokładnie określa m.in. wielkość reklam, które mogą być umieszczane na gdańskich ulicach, a także ich lokalizację. Koncepcja musi być uwzględniania przy sporządzaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

KREM może być bardzo skutecznym narzędziem, ale nie stanie się elementem walki z już istniejącymi reklamowymi potworkami, ponieważ Koncepcja obowiązuje wyłącznie w przypadku dopiero planowanych projektów.

Konkrety? KREM uściśla, że maksymalna powierzchnia reklamy wolnostojącej, która ma zostać zainstalowana na gdańskiej ulicy, nie może przekraczać 18 metrów kwadratowych. Koncepcja jasno zakazuje umieszczania reklam na wszelkiej maści ogrodzeniach, murach, konstrukcjach oporowych czy balkonach. Nośniki nie mogą również być umieszczane na miejskich budynkach, ale tylko w przypadku, gdy posiadają one okna.

Gdańsk podzielony na reklamowe strefy

Bardzo istotnym zapisem KREM jest określenie, w których miejscach w Gdańsku możliwe jest umieszczanie nośników o dopuszczalnej maksymalnej wielkości. Są to cztery strefy:

  • strefa 1. - obszary cenne przyrodniczo (parki, lasy i cmentarze);
  • strefa 2. - obszary cenne historycznie (Śródmieście, Oliwa i Wrzeszcz);
  • strefa 3. - tereny dzielnic: Siedlce, Stary Chełm i Stare Suchanino;
  • strefa 4. - pozostałe tereny Gdańska.

Osobną kwestią pozostaje sprawa reklam umieszczanych w pasie drogowym. To prawdziwa zmora nie tylko Gdańska, ale większości polskich miast. Wszelkie tablice umieszczone na słupach, plakaty wieszane na latarniach czy bannery krzykliwie zachęcające do skrętu, są nie tylko mało estetyczne. Stanowią również poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, odciągając wzrok kierowców od drogi oraz zasłaniając znaki. Gdański Zarząd Dróg i Zieleni w każdmy miesiącu na własną rękę usuwa kilkanaście tego typu „ozdób".

Neptun wstydzi się tak samo jak Syrenka czy Smok Wawelski

KREM jest oczywiście ciekawym pomysłem i może być skutecznym narzędziem w walce z nieestetycznymi reklamami, ale na pewno nie rozwiąże problemu. Zwróćmy uwagę, że miasto ma prawne możliwości usuwania reklam praktycznie tylko z własnych terenów, a to umieszczane na prywatnych posesjach buble graficzne i językowe, najmocniej szpecą Gdańsk.

Problem dotyczy zresztą nie tylko Gdańska, ale praktycznie całej Polski. Nasz kraj jest zalany reklamowym kiczem, nad którym nikt nie panuje. Temat cyklicznie pojawia się w mediach, najczęściej w kontekście niszczenia krajobrazu Podhala czy Krakowa.

Receptą na reklamową samowolę ma być ustawa, której powstanie jest zapowiadane od lat. Na jej mocy miasta i gminy będą miały prawną możliwość opiniowania, zatwierdzania oraz usuwania wszelkich reklam.

Póki co musimy być zdani na coraz większą świadomość właścicieli firm, którzy zauważają nieskuteczność kiczowatych, bardzo słabych jakościowo reklam i coraz częściej inwestują w profesjonalnie przygotowane nośniki, których z ulic Gdańska i nie tylko nikt nie będzie chciał usuwać.

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski