Google AMP to prosty sposób na utratę tożsamości przez firmy i wydawców internetowych

Data wpisu: 07.08.2017
Zdjęcie główne #1315 - Google AMP to prosty sposób na utratę tożsamości przez firmy i wydawców internetowych

Każdy użytkownik Internetu powinien mieć świadomość, że w gruncie rzeczy sieć nie jest do końca wolną przestrzenią. W rolę dyktatora coraz śmielej wciela się Google, a odczuwają to przede wszystkim właściciele stron i internetowi wydawcy. W tej chwili wygląda to już tak, że bez płacenia monopoliście nie da się osiągnąć pozycji lidera w pozyskiwaniu ruchu z wyszukiwarki. A będzie jeszcze gorzej po tym, jak spełni się wizja Google o globalnym obowiązywaniu standardu AMP. To ogromne zagrożenie dla tożsamości firm i wydawców internetowych. Dlaczego? Przeczytaj.

Czym właściwie jest AMP?

Bez wnikania w deweloperskie szczegóły: Google AMP to promowana od pewnego czasu technologia prezentowania treści internetowych. Accelerated Mobile Pages jest formatem, który w założeniu ma przyspieszyć działanie stron na urządzeniach mobilnych. Brzmi świetnie i wiarygodnie. Google od bardzo dawna pokazuje, że stawia na ruch mobilny. Wielu wydawców odnotowało już dziejową zmianę trendu, czyli przewagę liczby użytkowników mobilnych nad desktopowymi.

AMP to funkcja uruchomiona w Google Search Console. Może ją włączyć każdy właściciel strony i wydawca serwisu internetowego. Pokusa jest silna, bo Google obiecuje większą przychylność użytkowników mobilnych, którzy nie znoszą wolnego ładowania stron. Dzięki AMP wszystkie treści prezentowane w serwisie ładują się szybciej i to jest oczywiście plus. Problem w tym, że nie ma nic za darmo.

Jak to właściwie działa?

Google AMP umożliwia błyskawiczne ładowanie strony na urządzeniu mobilnym, ponieważ niektóre elementy witryny są blokowane w przeglądarce. Piszą obrazowo: strona jest technologicznym kastratem. Przeglądarka zablokuje wiele treści, które np. odróżniają serwis od stron konkurencji i decydują o jego atrakcyjności.

W efekcie strony wyświetlane w technologii AMP są bardzo do siebie podobne. Dlatego w tytule wspomnieliśmy o utracie tożsamości (niemozliwe bedzie związanie się z marką). Użytkownik wejdzie na witrynę, która poza treścią nie wyróżnia się niczym innym – ani stylami, ani graficznymi fajerwerkami, ani czymkolwiek innym, co w tej chwili może być jej asem w rękawie.

Monopolizacja rynku wydawniczego?

AMP stanowi poważne zagrożenie dla firm i wydawców internetowych. Jeśli ta technologia będzie rozwijana i Google w końcu zmusi właścicieli serwisów do przejścia na AMP, to zrobi się naprawdę nieciekawie. Użytkownicy będą np. zapoznawać się z newsami polecanymi w Google News, bez zwracania większej uwagi, na który portal przechodzą.

To z kolei spowoduje, że wydawcy będą zmuszeni płacić coraz więcej za wyświetlanie swoich treści w Google News, aby nie stracić czytelników i pozyskiwać nowych. Podobnie dzieje się na Facebooku, gdzie od dłuższego czasu funkcjonuje usługa Instant Articles. Największym problemem będzie to dla mniejszych firm i wydawców, których nie będzie stać by konkurować z dużymi graczami. W konsekwencji stracą wszyscy – także użytkownicy.

Warto również wiedzieć, że zgodnie z filozofią AMP Google może też narzucać wydawcom wygląd wyświetlanych reklam. Po prostu niektóre formaty będą blokowane przez przeglądarki, a to zmusi wydawców do korzystania z mało efektownej i przynoszącej grosze sieci reklamowej Google.

Zyska chyba tylko Google

Na AMP stracą wydawcy (finansowo i wizerunkowo), ale także użytkownicy, którzy dostaną niemal identyczne produkty, różniące się tylko treścią. Stąd już tylko krok do wprowadzenia rewolucji w segmencie zwykłych stron wizerunkowych i sklepów internetowych. Skoro ich właściciele nie będą mieli możliwości, aby wyróżnić swoje witryny pod względem wyglądu i funkcjonalności, to będą zmuszeni do szukania innych opcji dotarcia do klientów, czyli najpewniej zainwestują jeszcze więcej w Google AdWords oraz Google Shopping.

Podsumowując: AMP wciąż jest w fazie wdrażania i na razie Google nie mówi o żadnym przymusie przejścia na tę technologię. Oficjalnie fakt, że strona działa w AMP lub też nie, nie ma znaczenia dla jej wyniku w indeksie. Oby to był po prostu kolejny projekt Google, który nie wypali, bo w obecnej formie AMP naprawdę stanowi poważne zagrożenie dla wydawców i właścicieli stron internetowych.

Autor wpisu: Soluma

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.