Tego najczęściej nie rozumieją klienci agencji reklamowych

Data wpisu: 20.11.2017

Od razu zaznaczamy, że nie wszyscy klienci, ale jak wiadomo, mniejszości potrafią najbardziej rzucać się w oczy i zapadać w pamięć. Współpraca z klientami, bez względu na branżę, bywa naprawdę intrygującym przeżyciem i to w każdym tego słowa znaczeniu. Z doświadczenia wiemy, że gros klientów agencji reklamowych za nic nie potrafi zrozumieć, wydawałoby się, oczywistych rzeczy. W tym wpisie znajdziesz najciekawsze przykłady.

W nocy (głównie) się śpi

Godzina 21.30. Klient dzwoni do project managera i wykłada mu swoje oczekiwania oraz uwagi do przedstawionego zarysu projektu strony internetowej. Project manager tłumaczy, że wolałby o tym porozmawiać rano, ale to klienta nie interesuje. Co więcej, żąda, aby poprawki zostały mu dosłane jutro do 9.

Ten skrajny przykład pokazuje, że niektórzy klienci kompletnie nie rozumieją, na czym polega współpraca. Agencja reklamowa nie jest niewolnikiem czyjegoś projektu, a jej pracownicy nie będą rezygnować z prywatnego życia, bo klient akurat ma czas, by zgłosić poprawki. To tak po prostu nie działa i zachęcamy koleżanki i kolegów po fachu, by się na taki dyktat nigdy nie zgadzali.

Agencja reklamowa to nie agencja władców umysłów

Trudno zatem oczekiwać od pracowników agencji, aby czytali w myślach klientów i bezbłędnie odgadywali ich oczekiwania. Jeśli klient pisze w briefie, że strona ma być czarna, to dlaczego później piekli się, że jednak wolałby żółtą?

Oczywiście, zadaniem agencji jest kreacja, a nie odtwarzanie 1 do 1 wszystkiego, czego zażyczył sobie klient. Jednak jakiś punkt wyjścia do dalszej pracy zawsze musi być. Gdyby było inaczej, to przecież wystarczyłoby, aby klient napisał „chcę stronę internetową” i dalsza dyskusja byłaby zbędna.

Za swoje błędy trzeba płacić

Kolejny przykład z naszego podwórka. Jakiś czas realizowaliśmy kampanię dla firmy z branży wentylacyjnej. Nasz copywriter stworzył tekst opisujący flagowy produkt marki. W materiałach przygotowanych przez klienta jak byk stało, że ten element poprawia szczelność ciągu wentylacyjnego. Tekst trafił do klienta i... Zgadłeś. Znalazła się w nim uwaga zaznaczona na czerwono i ozdobiona piętnastoma wykrzyknikami, że przecież copywriter napisał bzdurę i o żadnym poprawianiu szczelności nie ma mowy.

Klient był wielce zdziwiony, gdy zaproponowaliśmy odpłatne wprowadzenie poprawek. Dlaczego odpłatne? Ponieważ generalnie klient był dość nieprzyjemny, a do tego błąd nie powstał po naszej stronie. Za niechlujstwo i nieszanowanie czyjegoś czasu trzeba po prostu płacić.

Jeśli i Ty jesteś klientem jakiejś agencji reklamowej lub chcesz być naszym klientem, weź sobie do serca i rozumu to, co napisaliśmy. Wszyscy na tym zyskają, a już szczególnie Twój projekt, który będzie zrealizowany szybko, bezbłędnie i na bardzo wysokim poziomie.

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski