Nowa strona WWW potrafi wyglądać świetnie i mimo to „nie dowozić” biznesowo, bo nikt nie wie, co tak naprawdę działa. Zdarza się też drugi scenariusz: analityka jest wdrożona, ale tak chaotycznie, że raporty nic nie mówią, a zespół zaczyna podejmować decyzje na podstawie przeczuć. Dobra analityka po wdrożeniu nie polega na zbieraniu wszystkiego. Polega na zebraniu tego, co pomaga sprzedawać, poprawiać UX i kontrolować jakość leadów.
Odsłony i liczba użytkowników są przydatne, ale nie mówią, czy strona zarabia. Dla firmy usługowej ważniejsze jest to, czy użytkownik zrozumiał ofertę, czy dotarł do miejsca, gdzie podejmuje decyzję, oraz czy wykonał działanie, które realnie przybliża do kontaktu. Bez tego łatwo wpaść w pułapkę: „ruch rośnie, więc jest dobrze”, mimo że rośnie ruch przypadkowy albo źle dopasowany.
Dlatego po wdrożeniu warto od razu ustawić zestaw mikro-konwersji, które pokazują intencję i jakość zainteresowania. Mikro-konwersje nie zastępują leadów, ale mówią, czy strona prowadzi ludzi w dobrą stronę.
Zanim dotkniesz narzędzi, ustal prostą hierarchię:
Najważniejsze jest to, żeby firma miała jedną wspólną definicję konwersji. Jeśli marketing liczy klik w telefon jako lead, a sprzedaż liczy tylko formularz, raporty będą zawsze „kłócić się” z rzeczywistością.
Dla stron usługowych zwykle działa pakiet bazowy, który daje odpowiedzi na trzy pytania: skąd przyszedł użytkownik, co go interesuje i czy wykonał krok w stronę kontaktu. Najczęściej warto mierzyć:
Ważne: mierzenie scrolla „na 90%” w każdym artykule rzadko jest przydatne. Lepiej mierzyć dotarcie do konkretnych sekcji, które mają znaczenie sprzedażowe. Jeśli Twoja strona ma modułowy układ, sekcje są idealnym punktem kontrolnym.
Największy chaos w analityce bierze się z niekonsekwentnych nazw. Jeśli raz masz „click_tel”, raz „phone_click”, a raz „telefon”, to po kilku tygodniach nie da się tego sensownie analizować. Dlatego warto przyjąć proste zasady nazewnictwa:
Dobra praktyka to zrobienie krótkiej „karty pomiarów” (measurement plan): lista zdarzeń, definicje, parametry i informacja, po co to mierzymy. Taki dokument utrzymuje spójność, nawet jeśli zmienia się osoba wdrażająca lub ktoś dopisuje kolejne elementy.
Jeśli po wdrożeniu widzisz, że leadów jest mało, mikro-konwersje pokazują, gdzie jest wąskie gardło. Przykłady interpretacji:
Dużo wejść w ofertę, mało klików w CTA – problemem może być niejasny zakres usługi, brak cennika lub brak „następnego kroku” w treści.
Dużo klików w CTA, mało wysłań formularza – problemem może być formularz (za długi, nieczytelny, błędy, brak potwierdzenia), a nie sama oferta.
Wejścia w realizacje są, ale kontaktu brak – być może realizacje są atrakcyjne wizualnie, ale nie zawierają problemu i efektu, więc nie budują decyzji.
Taka diagnoza pozwala podejmować konkretne poprawki zamiast ogólnego „zmieńmy coś na stronie”.
Sama analityka na stronie nie powie Ci, czy lead był wartościowy. To widać dopiero w CRM: czy rozmowa doszła do oferty, czy klient pasował, czy wygrałeś, ile trwał proces. Dlatego najlepsze wdrożenia łączą dane z dwóch światów: zachowanie na stronie + wynik w sprzedaży.
W praktyce chodzi o to, żeby formularze i kluczowe źródła kontaktu przekazywały do CRM informacje, które pomagają ocenić lead. Minimum to: źródło/medium kampanii, strona wejścia, interesująca usługa (jeśli da się ją ustalić), oraz identyfikator, który pozwala spiąć dane w raportach. Nie chodzi o śledzenie osoby, tylko o zrozumienie, które działania marketingowe dowożą realny biznes.
Najbardziej zdradliwe są błędy „ciche”: coś mierzy się pozornie poprawnie, ale w krytycznym momencie dane przestają się zgadzać. Dlatego wdrożenie powinno obejmować testy na kilku przeglądarkach i urządzeniach oraz kontrolę, czy konwersje wpadają do systemu w oczekiwany sposób.
Po wdrożeniu nie musisz od razu robić skomplikowanych analiz. Wystarczy rutyna, która szybko wykrywa problemy i pokazuje, co poprawiać:
To podejście jest nudne, ale skuteczne. Chroni przed impulsywnymi zmianami, które psują to, co działa, oraz pozwala szybko wykryć realne problemy.
Raport „dla biznesu” nie powinien być zbiorem wykresów. Powinien odpowiadać na pytania: co rośnie, co spada, co blokuje konwersję i co robimy dalej. Najczęściej wystarczają cztery sekcje:
Jeśli po każdym raporcie jest jasne „co robimy”, analityka przestaje być ozdobą, a zaczyna być narzędziem rozwoju.
Analityka po wdrożeniu nie jest dodatkiem. To system wczesnego ostrzegania i jednocześnie mapa, która pokazuje, jak użytkownicy podejmują decyzje. Najlepiej działa podejście: jedna definicja konwersji, sensowny zestaw mikro-konwersji, porządek w nazwach zdarzeń oraz spięcie z CRM, żeby oceniać jakość leadów, a nie tylko ich liczbę. Jeśli wdrożysz to od początku, unikniesz chaosu i szybciej dojdziesz do wniosków, które realnie poprawiają wyniki.
Sprawdź naszych specjalistów w praktycznym działaniu. Zobacz co możemy zrobić dla Twojej firmy - przejrzyj ofertę lub skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.