Jest taki gatunek spamera, który po wysłaniu nielegalnej wiadomości robi z siebie grzecznego obywatela, bo przecież „w stopce jest link do wypisania”. To ma brzmieć jak alibi. W praktyce jest to bezczelność ubrana w pozór kultury.
W artykule o tym, dlaczego „publiczny adres firmowy” nie jest żadną licencją na spam, rozpisałem, czemu sam mail marketingowy bez uprzedniej zgody jest problemem. Tu bierzemy na warsztat inną wymówkę: „możesz się wypisać”. Bo to tłumaczenie ma w sobie dodatkową dawkę chamstwa.
Jeżeli ja się nigdzie nie zapisywałem, to nie mam żadnego obowiązku „wypisywania się”. To jest sedno. Wypisanie nie jest moim zadaniem domowym po waszym naruszeniu. To jest wasz obowiązek: nie wysyłać bez zgody.
Ta wymówka działa jak klasyczny numer: najpierw wpychasz komuś do skrzynki niechcianą treść, a potem udajesz, że to on jest odpowiedzialny, żeby to „odkręcić”. Czyli:
W normalnym świecie to jest proste: jeśli ktoś się zapisał – ma sens wypisanie. Jeśli ktoś się nie zapisał – jedyną prawidłową reakcją nadawcy jest zaprzestanie wysyłki, a nie pouczanie odbiorcy, żeby „kliknął w link”.
Wpychanie linku „unsubscribe” do spamu i udawanie, że to rozwiązuje problem, jest wyjątkowo wygodne dla nadawcy. Dla odbiorcy bywa nierozsądne, a czasem wręcz ryzykowne.
Dlaczego? Bo kliknięcie w link w podejrzanej wiadomości może:
Jeżeli nadawca już na starcie nie respektuje prawa i dobrych praktyk (wysyła bez zgody), to rozsądny odbiorca nie ma żadnego powodu, by ufać, że akurat link w jego wiadomości jest bezpieczny i uczciwy. Wymaganie, żeby odbiorca wchodził w interakcję z takim nadawcą, to kolejna warstwa bezczelności.
Najważniejsze: link do wypisania nie jest magicznym zaklęciem, które czyni nielegalną wysyłkę legalną. Nie działa to tak, że:
To nie odbiorca ma „odklikać” wasze naruszenie. To wy macie nie wchodzić w marketing bez zgody. Link do wypisania może być dodatkiem w legalnym mailingu (tam, gdzie zgoda istnieje), ale nie jest wymówką dla spamu.
W praktyce to „wypisz się” bywa nie tylko przerzuceniem pracy na odbiorcę, ale też testem:
To jest dokładnie to, czego nie powinien robić nikt, kto dba o bezpieczeństwo swojej organizacji: klikać w linki od podmiotów, które już na poziomie pierwszego kontaktu pokazują, że nie respektują podstaw.
Jeśli mail jest niezamówiony, a nadawca zasłania się linkiem do wypisania, sensowne działania są proste:
Jeżeli nadawca był legalny – dowód zgody ma po swojej stronie. Jeśli nie potrafi go wykazać, to żadne „wypisz się” nie jest argumentem. To jest tylko próba przykrycia faktu, że robi coś, czego robić nie powinien.
Nie ma żadnego obowiązku wypisywania się z czegoś, na co się nie zapisałeś. Link w spamie nie jest tarczą moralną ani prawną. To, że spamer dodał przycisk „unsubscribe”, nie czyni go uczciwym – czyni go tylko sprytniejszym w retoryce.
Jeżeli chcesz, żeby ludzie ci ufali, zacznij od podstaw: zbieraj zgody legalnie, szanuj sprzeciw, nie poluj na przypadkowe adresy i nie wymagaj od odbiorcy, żeby marnował czas na „wypisywanie się” po twoim naruszeniu.
Źródła
Sprawdź naszych specjalistów w praktycznym działaniu. Zobacz co możemy zrobić dla Twojej firmy - przejrzyj ofertę lub skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.