Przypadek Eveline Cosmetics pokazuje, jak ryzykowny jest influencer marketing

Data wpisu: 27.11.2019

Influencer marketing jest zdecydowanie najgorętszym trendem reklamowym w takich branżach, jak odzieżowa, beauty czy gamingowa. Marki chętnie biorą udział w wyścigu po „ambasadorów”, licząc na to, że współpraca z influencerem zwiększy ich zasięgi i tym samym nakręci sprzedaż. W przypadku dobrze zaplanowanej kampanii rzeczywiście można osiągnąć takie efekty, ale trzeba sobie również zdawać sprawę z tego, że influencer marketing dopiero raczkuje i jest strategią mocno niedojrzałą. Niedawno boleśnie przekonała się o tym marka Eveline Cosmetics. Więcej o tym przeczytasz w naszym artykule.

Reklama kosmetyku na… grobie

O wspomnianej marce zrobiło się w ostatnich tygodniach bardzo głośno, ale raczej nie w takim kontekście, jakiego życzyliby sobie jej właściciele. Otóż na jednym z portali społecznościowych (Instagramie) pojawił się post ze zdjęciem, na którym widać opakowanie kosmetyku Eveline Cosmetics ustawione na nagrobku, w sąsiedztwie palących się zniczy. Autorką posta jest jedna z influencerek działających na rzecz marek z branży beauty.

I się zaczęło. Influencerka oczywiście chciała tutaj nawiązać do Dnia Wszystkich Świętych, ale wyszło jej to bardzo słabo. Abstrahując już od tandetnego pomysłu na promocję kosmetyku, trzeba jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że chyba żadna marka kosmetyczna na świecie nie chciałaby kojarzyć się ze śmiercią i przemijaniem – wprost przeciwnie. Typowe faux pas, które jednak miało poważne konsekwencje.

Pamiętajmy, w jakich czasach żyjemy. Informacje krążą z prędkością światła, dlatego niefortunny post momentalnie obiegł media i postawił markę Eveline Cosmetics w skrajnie niekorzystnym świetle. Natychmiast wylała się fala hejtu – markę oskarżono o brak wyczucia, jakichkolwiek hamulców i żerowanie na najniższych instynktach.

Co na to sama marka?

Dość szybko okazało się, że marka nie miała nic wspólnego z całą akcją – była to wyłączna inwencja influencerki. Prawdopodobnie chciała się ona przypodobać Eveline Cosmetics oraz innym markom, pokazać swoje zaangażowanie i w ten sposób zdobyć kontrakty na bardziej profesjonalne działania. Udało się jedno: profil influencerki na Instagramie zdobył ogromny zasięg, choć dziś jego nazwa jest już zmieniona.

Bardzo sprawnie zadziałała też sama marka, która wybrnęła z niefortunnej sytuacji szybko publikując PR-owy komunikat. Eveline Cosmetics odżegnuje się w nim od współpracy z influencerką i zapewnia, że marka nigdy nie wpadłaby na pomysł promowania się przy użyciu podobnych środków marketingu internetowego.

Złe wrażenie jednak pozostało i wcale jakoś nie jest nam żal pechowej marki. Cała ta sytuacja jest pokłosiem ślepego brnięcia w influencer marketing, również na zupełnie amatorskim poziomie. Marki chcą mieć ambasadorów, ale nie są w stanie ich w 100% kontrolować, co zawsze grozi wizerunkową katastrofą. Tym razem padło na Eveline Cosmetics. Kto następny?

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski