Data wpisu: 17.02.2026

Możesz się wypisać’ to przerzucanie kosztu na ofiarę. Dlaczego nie klikam w linki od spamerów

Jest taki gatunek spamera, który po wysłaniu nielegalnej wiadomości robi z siebie grzecznego obywatela, bo przecież „w stopce jest link do wypisania”. To ma brzmieć jak alibi. W praktyce jest to bezczelność ubrana w pozór kultury.

W artykule o tym, dlaczego „publiczny adres firmowy” nie jest żadną licencją na spam, rozpisałem, czemu sam mail marketingowy bez uprzedniej zgody jest problemem. Tu bierzemy na warsztat inną wymówkę: „możesz się wypisać”. Bo to tłumaczenie ma w sobie dodatkową dawkę chamstwa.

„Możesz się wypisać” to przerzucanie kosztu na ofiarę

Jeżeli ja się nigdzie nie zapisywałem, to nie mam żadnego obowiązku „wypisywania się”. To jest sedno. Wypisanie nie jest moim zadaniem domowym po waszym naruszeniu. To jest wasz obowiązek: nie wysyłać bez zgody.

Ta wymówka działa jak klasyczny numer: najpierw wpychasz komuś do skrzynki niechcianą treść, a potem udajesz, że to on jest odpowiedzialny, żeby to „odkręcić”. Czyli:

  • marnujesz czyjś czas i uwagę,
  • zmuszasz odbiorcę do podjęcia działań, których normalnie nie musiałby podejmować,
  • ustawiasz sytuację tak, jakby to odbiorca miał prosić o elementarny spokój.

W normalnym świecie to jest proste: jeśli ktoś się zapisał – ma sens wypisanie. Jeśli ktoś się nie zapisał – jedyną prawidłową reakcją nadawcy jest zaprzestanie wysyłki, a nie pouczanie odbiorcy, żeby „kliknął w link”.

Nie ma obowiązku klikania w wasze linki

Wpychanie linku „unsubscribe” do spamu i udawanie, że to rozwiązuje problem, jest wyjątkowo wygodne dla nadawcy. Dla odbiorcy bywa nierozsądne, a czasem wręcz ryzykowne.

Dlaczego? Bo kliknięcie w link w podejrzanej wiadomości może:

  • potwierdzić, że skrzynka jest aktywna i ktoś ją czyta (czyli zwiększyć wartość adresu dla spamera),
  • przenieść na stronę, która nie ma nic wspólnego z wypisaniem, tylko jest próbą wyłudzenia danych albo inną formą nadużycia,
  • spowodować, że zaczniecie dostawać jeszcze więcej spamu – bo „zadziałało” i „użytkownik klika”.

Jeżeli nadawca już na starcie nie respektuje prawa i dobrych praktyk (wysyła bez zgody), to rozsądny odbiorca nie ma żadnego powodu, by ufać, że akurat link w jego wiadomości jest bezpieczny i uczciwy. Wymaganie, żeby odbiorca wchodził w interakcję z takim nadawcą, to kolejna warstwa bezczelności.

„Wypisz się” nie legalizuje spamu

Najważniejsze: link do wypisania nie jest magicznym zaklęciem, które czyni nielegalną wysyłkę legalną. Nie działa to tak, że:

  • najpierw wysyłasz bez zgody,
  • potem dorzucasz w stopce „kliknij, jeśli nie chcesz”,
  • i już możesz udawać, że wszystko jest w porządku.

To nie odbiorca ma „odklikać” wasze naruszenie. To wy macie nie wchodzić w marketing bez zgody. Link do wypisania może być dodatkiem w legalnym mailingu (tam, gdzie zgoda istnieje), ale nie jest wymówką dla spamu.

Wypisywanie jako test posłuszeństwa

W praktyce to „wypisz się” bywa nie tylko przerzuceniem pracy na odbiorcę, ale też testem:

  • czy adres jest żywy,
  • czy odbiorca jest cierpliwy,
  • czy da się go wciągnąć w interakcję.

To jest dokładnie to, czego nie powinien robić nikt, kto dba o bezpieczeństwo swojej organizacji: klikać w linki od podmiotów, które już na poziomie pierwszego kontaktu pokazują, że nie respektują podstaw.

Co jest rozsądne zamiast klikania

Jeśli mail jest niezamówiony, a nadawca zasłania się linkiem do wypisania, sensowne działania są proste:

  • oznaczyć jako spam,
  • zablokować nadawcę i domenę,
  • stosować procedury antyspamowe i reputacyjne (blacklisty/zgłoszenia nadużyć),
  • archiwizować wiadomości jako dowód, jeśli nadawca jest uporczywy,
  • zgłosić sprawę do UKE (naruszenie zakazu marketingu bez zgody),
  • zgłosić sprawę do UODO, jeśli wiadomość dotyczy danych osobowych (np. adresy imienne) lub firmowych, które można łatwo powiązać z konkretną osobą (np. w przypadku jednoosobowej działalności lub małej firmy) lub gdy nadawca przetwarza dane bez podstawy i ignoruje sprzeciw,
  • zgłosić nadużycie do firmy hostingowej/dostawcy poczty, przez którego realizowana jest wysyłka (abuse) – to często najszybsza droga do ucięcia kampanii.

Jeżeli nadawca był legalny – dowód zgody ma po swojej stronie. Jeśli nie potrafi go wykazać, to żadne „wypisz się” nie jest argumentem. To jest tylko próba przykrycia faktu, że robi coś, czego robić nie powinien.

Podsumowanie: to nie jest „obsługa wypisu”, tylko bezczelne alibi

Nie ma żadnego obowiązku wypisywania się z czegoś, na co się nie zapisałeś. Link w spamie nie jest tarczą moralną ani prawną. To, że spamer dodał przycisk „unsubscribe”, nie czyni go uczciwym – czyni go tylko sprytniejszym w retoryce.

Jeżeli chcesz, żeby ludzie ci ufali, zacznij od podstaw: zbieraj zgody legalnie, szanuj sprzeciw, nie poluj na przypadkowe adresy i nie wymagaj od odbiorcy, żeby marnował czas na „wypisywanie się” po twoim naruszeniu.

 

Źródła

  • https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/prawo-komunikacji-elektronicznej-22035493/art-398 – art. 398 Prawa komunikacji elektronicznej (zgoda na marketing/informację handlową)
  • https://www.prawo.pl/biznes/zgody-marketingowe-i-kontakty-handlowe-co-mowi-prawo-komunikacji-elektronicznej%2C530981.html – omówienie PKE i zgód marketingowych

Autor wpisu:
Grzegorz Wiśniewski – ekspert z 25-letnim doświadczeniem w marketingu, IT , biznesie.CEO Soluma Group, CEO Soluma Interactive, red. naczelny Mindly.pl

Sprawdź nas!

Sprawdź naszych specjalistów w praktycznym działaniu. Zobacz co możemy zrobić dla Twojej firmy - przejrzyj ofertę lub skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.

Darmowa konsultacjaZobacz cennik

Stosujemy pliki cookies. Jeśli nie blokujesz tych plików (samodzielnie przez ustawienia przeglądarki), to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Zobacz politykę cookies.
Przewiń do góry