Zwiększyliśmy ruch na witrynie klienta o 500% w 30 dni! Dlaczego nie warto wierzyć w takie rewelacje?

Data wpisu: 17.05.2019

Jeśli odwiedzasz nasz blog od dawna, a do tego czytujesz blogi innych agencji reklamowych, to na pewno zauważyłeś, że w odróżnieniu od konkurencji nie sypiemy „kejsami” i nie opisujemy, jak to genialnie zaplanowaliśmy kampanię na rzecz jakiegoś klienta. Powody są dwa. Po pierwsze: nie zwykliśmy zdradzać szczegółów naszej współpracy z klientami. Po drugie: wychodzimy z założenia, że takie informacje nie mają kompletnie żadnego znaczenia dla czytelnika, bo każda kampania jest inna. Poza tym dobrze wiemy, że agencje, które tak ochoczo chwalą się nieprawdopodobnymi wynikami, zwłaszcza w kampaniach SEO, lubią – pisząc eufemistycznie –  naginać fakty.

Sztuczne nabijanie wyników

Użyta w tytule tego artykułu fraza jest oczywiście pastiszem, choć zaczerpnęliśmy ją z „kejsu”, którym pochwaliła się jedna z agencji SEO we wpisie na swoim blogu. Wynik rzeczywiście był imponujący (ponad 150% więcej ruchu w ciągu zaledwie jednego kwartału), ale po zapoznaniu się ze szczegółami tegoż „kejsu” sprawa przedstawiać się tak różowo.

Owszem, agencji udało się znacząco zwiększyć ruch na stronie, ale wykorzystano do tego stary trik: sięgnięto po kompletnie niekonkurencyjne frazy. Aby dobrze wyjaśnić Ci, na czym to polega, posłużymy się sugestywnym przykładem.

Jako Soluma Interactive moglibyśmy się pozycjonować  na odmiany frazy „agencja reklamowa”. To trudne zadanie, bo podobnie robi cała nasza konkurencja. Moglibyśmy jednak zwiększyć ruch na naszej stronie i o 1000%, gdybyśmy zmierzyli go w oparciu o frazę, na którą nie pozycjonuje się nikt inny – np. „agencia reklamofa”. Fraza jest absurdalna, ale może znalazłyby się z 2-3 osoby, które wpiszą ją w Google. Efekt? Ruch na tę frazę wystrzeli w kosmos.

W taki oto sposób pozyskuje się wyjątkowo atrakcyjny dla przeciętnego czytelnika „kejs”, którym można przekonać niezorientowanych przedsiębiorców, że dana agencja złamała algorytm i robi z Google, co jej się podoba. A to przecież nieprawda.

Uważaj, z kim nawiązujesz współpracę

Powierzenie ciężko uzbieranego budżetu pierwszej-lepszej agencji reklamowej jest bardzo ryzykowne, zwłaszcza z punktu widzenia małych firm. Drobny przedsiębiorca nie może sobie pozwolić na to, że ktoś będzie go miesiącami zwodzić i obiecywać złote góry, choć tak naprawdę dobrze wie, że tej obietnicy nigdy nie spełni.

Nie wierz w „opowieści dziwnej treści” rozsiewane pod postacią różnego rodzaju „kejsów” prezentujących wręcz niewiarygodnie dobre wyniki. Pomyśl tak: gdyby ktoś rzeczywiście znalazł sposób na zwiększenie ruchu na stronie o kilkaset procent w ciągu miesiąca czy kwartału (mówimy tutaj o ruchu na konkurencyjną frazę), to czy naprawdę musiałby pracować przy obsłudze takich firm, jak Twoja? Pewnie, że nie.

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski