Aktualizacja algorytmu Google: o co tyle szumu?

Data wpisu: 19.04.2019

Algorytm wyszukiwania to mechanizm, który na podstawie licznych danych decyduje o pozycji danej strony w wyszukiwarce. Ponieważ marketing XXI wieku nie może istnieć w oderwaniu od Google, każda aktualizacja algorytmu budzi niemałe zamieszanie w mediach branżowych i wśród samych właścicieli pozycjonowanych stron. Czy słusznie? Google twierdzi, że nie i podaje gotowy sposób na to, aby móc przestać przejmować się kolejnymi aktualizacjami.

March 2019 Core Update

To nazwa, jak na razie, ostatniej aktualizacji algorytmu wyszukiwania, do której doszło w połowie marca 2019 roku. Od razu też ruszyła lawina domysłów: co, jak i po co zmieniło Google? Popłoch był tym większy, że według nieoficjalnych danych ponad 50% stron straciło swoje pozycje krótko po przeprowadzeniu aktualizacji.

Google, choć robi to bardzo rzadko, potwierdziło zmiany, ale nie zdradziło, czego one dokładnie dotyczyły. To tylko podgrzało atmosferę. Tak jest zawsze, gdy tylko agencje SEO odkryją, że Google znów „pogmerało” w swoim kluczowym produkcie.

Czy jest się czym przejmować?

Nie może dziwić, że największych spazmów po każdej aktualizacji algorytmu dostają właśnie agencje SEO. W końcu żyją one z tego, że potrafią okiełznać roboty wyszukiwarki, znają mechanizm ich działania i wykorzystują tę wiedzę na rzecz skutecznego pozycjonowania stron klientów.

Te same agencje zdają się jednak kompletnie ignorować fakt, że Google już dawno dało nam gotową instrukcję na to, jak się bronić przed ewentualnymi negatywnymi skutkami aktualizacji. Tą bronią jest wysokojakościowy content. Tylko tyle i aż tyle.

Agencje SEO nie wspominają o tym w swoich panicznych wpisach w mediach społecznościowych, bo nie jest to w ich interesie. Klient ma wierzyć, że wysoką pozycję zawdzięcza jakimś magicznym sztuczkom, a nie pracy copywriterów i content marketerów.

Google nie ściemnia. Po dwóch dużych aktualizacjach, które wywróciły wyszukiwarkę do góry nogami (mowa oczywiście o Pingwinie i Pandzie), każde kolejne zmiany wyłącznie utrwalały to, co już dobrze wiemy. Najważniejsza jest treść i to się na pewno w najbliższym przewidywalnym czasie nie zmieni.

Właściciele stron, którzy sukcesywnie inwestują w jakościowy content, nie muszą więc dołączać do chóru oburzonych, że Google nie tłumaczy, na czym polegała kolejna aktualizacja. Im ta wiedza nie jest do niczego potrzebna, bo ich strony i tak – prędzej czy później – będą osiągać bardzo dobre zasięgi w wyszukiwarce.

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski