Najlepsze teksty i tłumaczenia, czyli klienci wciąż potrafią nas zadziwić

Data wpisu: 27.09.2017

Tytuł tego wpisu częściowo zapożyczyliśmy z popularnego programu o kierowcach łamiących przepisy drogowe, ale fajnie pasuje on do tego, co od dłuższego czasu chcieliśmy napisać na naszym blogu. Chodzi o Was, drodzy klienci. Macie niesamowitą umiejętność zadziwiania nas swoimi oczekiwaniami, pomysłami, nietypowymi zachowaniami. Choć większość naszego zespołu działa w branży reklamowej od kilkunastu lat, to nadal czasami dajemy się zagiąć. Niedawno urządziliśmy sobie wspominki i wewnątrz zespołu przytaczaliśmy Wasze najlepsze teksty. Niektóre śmieszne, niektóre tragiczne, jeszcze inne gotujące krew w żyłach. Nie trzymamy Was dłużej w niepewności. Oto creme de la creme naszej współpracy.

  1. Nie zapłacę! - tekst tak samo śmieszny, jak i niepokojący. Pada w bardzo różnych sytuacjach, ale najczęściej wtedy, gdy klient po prostu od początku postanawia grać nie fair. Ukróciliśmy to po wprowadzeniu systemu opłacania usługi z góry. Prace marketingowe to nie danie w restauracji. Zawsze można je poprawić, ale musi być wola ze strony klienta. Dlatego samo „Nie zapłacę” nie rozwiązuje sprawy.
  2. Potrzebuję tej strony na pojutrze! - taaaak, a my jesteśmy robotami, które nie muszą spać, jeść, spotykać się z rodzinami i w ogóle żyją tylko pracą. To tak nie wygląda. Tworzymy profesjonalne strony internetowe, a nie szablonowe wydmuszki. Traktujemy naszych klientów poważnie i oczekujemy wzajemności. Dlatego podobne prośby nie robią na nas wrażenia.
  3. Dlaczego to nie może być zrobione jeszcze dziś? - rozumiemy, że klienci nie muszą znać się na projektowaniu grafiki, pracach programistycznych czy pisaniu tekstów. Nie rozumiemy jednak, dlaczego zakładają, że to jest takie proste. Oczywiście, z punktu widzenia osoby postronnej wprowadzenie jakiejś drobnej zmiany np. w layoucie strony może wydawać się banalne, ale to nie zawsze prawda (w większości przypadków jest zupełnie inaczej). Poza tym nie pracujemy tylko z jednym klientem i musimy dzielić czas między różnych zleceniodawców.
  4. A agencja X chce za stronę połowę tego, co Wy! - fajnie, konkurencja jest potrzebna i życzymy powodzenia agencji X (szczerze). My mamy swoje ceny, których nie wzięliśmy z sufitu. Z tego samego powodu bułka w piekarni A kosztuje 15 groszy, a w piekarni B 30 groszy. Każdy kupi bułkę, która najbardziej mu pasuje.
  5. Nie potrzebuję faktury. Zrobicie stronę w cenie netto? - niebezpieczny temat, który zawsze ucinamy na samym początku rozmowy. Działamy legalnie, nie oszukujemy fiskusa i nie pomagamy oszukiwać go innym. Każdy klient dostaje fakturę (z ceną brutto), a co z nią zrobi, to już jego sprawa. Nie ma się nad czym rozwodzić.
  6. Nie wypełnię żadnego briefu, bo to za bardzo ułatwi Wam pracę, a ja płacę za kreatywność! - znamy to, znamy. Klientom często się wydaje, że wypełniając brief zrobią połowę pracy za nas. Nie rozumieją, że tak naprawdę chodzi o to, aby ich projekt został zrealizowany szybko, bez błędów i w 100% zgodnie z ich oczekiwaniami. Z naszego punktu widzenia na stronie czy ulotce może znaleźć się cokolwiek, tylko chcemy wiedzieć, że klientowi właśnie o to chodziło. Brief zabezpiecza interesy obu stron i nie jest żadnym pójściem na łatwiznę, ale niezbędnym elementem współpracy.
  7. Te ceny macie chyba z kosmosu! - padają nawet ostrzejsze sądy (niektórych nie można wręcz zacytować), ale już się na to uodporniliśmy. Rozumiemy, że klienci chcą zapłacić jak najmniej, a otrzymać jak najwięcej, bo taka już jest ludzka natura. Nasze ceny są rozsądne i adekwatne do oferowanej jakości. Utwierdzamy się w tym za każdym razem, gdy wraca do nas klient, który zlecił pracę o wiele tańszej konkurencji, a później prosi o szybkie poprawienie popełnionych przez nią błędów.

Nie mamy oczywiście złudzeń i wiemy, że te teksty będą się powtarzać jeszcze przez wiele lat. To urok naszej (i nie tylko naszej) branży. Mimo to zachęcamy, abyś po przeczytaniu tego wpisu dwa razy zastanowił się nad tym, czy naprawdę nie szkoda Ci czasu na wchodzenie w tego typu polemiki. Może lepiej po prostu skupić się na realizacji Twojego projektu?

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski