Data wpisu: 29.07.2015

O „identyfikacji i ochronie niezwykle popularnych produktów i usług”, czyli jak gigant może się ośmieszyć

W jednym z niedawnych wpisów wychwalaliśmy pod niebiosa strategię budowania marki Apple i podawaliśmy ją za wzór konsekwentnego tworzenia mitu doskonałości. Dziś ponownie posłużymy się tą firmą, aby pokazać, jak drobne błędy mogą cały ten wysiłek zniweczyć. Apple właśnie postanowiło wypowiedzieć wojnę pewnemu drobnemu przedsiębiorcy z Polski mimo że prawdopodobnie nie ma żadnych szans na wygraną. Pokazuje natomiast dyktat siły, a tego ludzie, w tym klienci marki, nie cierpią

Co ma ap.pl do Apple?

Wspomniana w śródtytule domena ap.pl należy do polskiego przedsiębiorcy, właściciela sklepu online. Zarejestrował ją w 2002 roku, gdy eksplozja popularności Apple miała dopiero nastąpić. Właściciel niedawno dostał nietypowe pismo. Wysłała je gigantyczna kancelaria prawna, która reprezentuje Apple. Zażądała od Polaka bezpłatnego – czy oni myślą, że w Polsce po ulicach biegają białe niedźwiedzie? - przekazania domeny na rzecz giganta. Powód? Nazwa domeny jest fonetycznie identyczna z nazwą firmy spod znaku nadgryzionego jabłka.

Absurd jakich mało zwłaszcza, że nie można bezpośrednio dowieźć, iż właściciel ap.pl z premedytacją chce podłączyć się pod sukces amerykańskiego giganta. Co więcej, firma Polaka nosi nazwę składającą się z dwóch członów zaczynających się na A i P, stąd właśnie taki adres www. Nic dziwnego, że przedsiębiorca wyśmiał propozycję kancelarii i nie zgodził się na oddanie domeny. No i się zaczęło...

Apple rozmienia markę

Po odmowie Polak dostał kolejną przesyłkę ze Stanów, ale tym razem był to 600-stronicowy pozew sądowy. Apple domaga się w nim oddania domeny, bo – cytujemy treść pisma:

…narusza prawo do znaków towarowych Apple, które są w sposób ciągły i od wielu lat są używane w celu identyfikacji i ochrony niezwykle popularnych produktów i usług. Oznaczenie APPLE stanowi najbardziej renomowaną markę na świecie a znaki towarowe APPLE cieszą się bardzo dobrą reputacją i są powszechnie znane. Pozwany korzysta w sposób nieuprawniony z renomy znaków towarowych powoda.

Przyznajemy, że takie słowa używane w odniesieniu do tak ogromnej i innowacyjnej marki są dla szokujące. Oczywiście, to prawnicza nowomowa połączona z urzędniczym bełkotem, ale czy Apple powinno używać swojego wizerunku do wdawania się w takie drobne gierki? Dodajmy, że firma zaproponowała też polskiemu przedsiębiorcy odkupienie domeny za... 6 tysięcy dolarów. Po ujawnieniu tej informacji trudno zachować resztki sympatii do amerykańskiego giganta.

Po pierwsze: Apple wykorzystuje swoją silną, mocarną wręcz pozycję na rynku globalnym i zwyczajnie liczy na to, że drobny szarak z Polski przestraszy się jej absolutu. To obrzydliwa taktyka, która w przeszłości była już obiektem internetowego hejtu.

Po drugie: Apple, które wyrosło na pomyśle i ogromnemu szczęściu jego twórców, dziś zapomina o swoich korzeniach i o idei przedsiębiorczości. Chcąc niszczyć inne podmioty pokazuje, że buduje fałszywy wizerunek firmy wolnej od korporacyjnych zapędów. Nie oszukujmy – największą siłą Apple nie jest wcale jakość produktów, ale sprzedawanie złudzenia, że dzięki tym przedmiotom awansujemy do lepszej grupy, będziemy fajni, bardziej wartościowi. Wytaczając proces drobnemu polskiemu przedsiębiorcy – o totalnie zwariowanych podstawach prawnych – Apple bezmyślnie zrywa maskę i pokazuje prawdziwe oblicze.

Jak zakończy się cała sprawa? Trudno wyrokować, ale najbardziej prawdopodobne jest odrzucenie pozwu Apple. Skończy się to tym, że firma i tak odkupi tę domenę, ale za wielokrotnie większe pieniądze. Czy nie można było tak od razu? Jak widać budowanie wizerunku marki (świadomość Apple jest już zbudowana od dawna) nie polega wyłącznie na prowadzeniu kampanii zastraszania. 


Autor wpisu:
Grzegorz WiśniewskiSoluma Interactive

Sprawdź nas!

Sprawdź naszych specjalistów w praktycznym działaniu. Zobacz co możemy zrobić dla Twojej firmy - przejrzyj ofertę lub skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.

Darmowa konsultacjaZobacz ofertę

Przewiń do góry