Jak klienci próbują obniżyć cenę za wykonanie strony www? Najlepsze przypadki z życia!

Data wpisu: 25.08.2017

Cena. Punkt zapalny każdego zlecenia. Nie ukrywamy naszego cennika, dlatego klient teoretycznie powinien wiedzieć, czy stać go na nasze usługi. Oczywiście i tak zdarzają się sytuacje, gdy ktoś zainteresowany np. stworzeniem strony internetowej od razu próbuje negocjować koszt realizacji. Ponieważ mamy zasadę bycia nieugiętymi (ewentualnie dorzucamy coś gratis), to zwykle rozmowa szybko się kończy. Niektórzy klienci bywają jednak naprawdę nieugięci i wszelkimi sposobami próbują obniżyć cenę. Oto najlepsze argumenty!

Warto mieć moją stronę w portfolio!

To jeden z najczęściej pojawiających się powodów, dla których rzekomo „opłaca” nam się obniżyć cenę za wykonanie strony. Niektórzy klienci mają naprawdę duże mniemanie o sobie i swoich biznesach. Sądzą, że nikt nie przejdzie obojętnie obok informacji, że pracowaliśmy dla nich. Oczywiście, każdy klient jest cenny, ale różnica wizerunkowa między np. Apple a lokalnym gabinetem kosmetycznym jest jednak całkiem spora.

Będę polecać wasze usługi!

Bardzo nam miło z tego powodu, bo klienci z polecenia z reguły są najmniej kłopotliwi w obsłudze, ale mglista obietnica „załatwienia” kolejnych klientów jest raczej mało atrakcyjna. Prowadzimy programy, w których osoby i firmy polecające nasze usługi mogą otrzymać za to prowizję i jest to zdecydowanie lepsze rozwiązanie dla obu stron.

Inni robią taniej!

Możliwe, szczególnie na polskim, miejscami naprawdę dzikim rynku. To jednak w żaden sposób nie wpływa na nasz cennik. Znamy swoją jakość, mamy duże portfolio i zwyczajnie się cenimy. Jeśli konkurencja tego nie robi, to już jej problem. W każdym razie nie zamierzamy rywalizować na ceny, a już na pewno nie z wykonawcami, którzy pracują w charakterze freelancerów, często nie prowadzą działalności gospodarczej, nierzadko pracują na nielegalnym oprogramowaniu - i psują rynek.

Zamówię usługi w pakiecie!

To dla nas wartość, bo zawsze lepiej jest realizować kilka projektów dla tego samego klienta – łatwiej można poznać jego oczekiwania i praca po prostu postępuje szybciej. Jednak tutaj znów kłania się kwestia cennika. Nie wyróżniamy klientów tylko dlatego, że chcą zamówić kilka usług, bo takich klientów mamy jednak większość. O ewentualnych rabatach możemy rozmawiać dopiero przy naprawdę dużym zamówieniu.

Moim zdaniem to powinno kosztować tyle i tyle!

Wszystkowiedzący klienci to nasi ulubieńcy. Zawsze zastanawia nas, dlaczego osoba, która tak świetnie orientuje się w specyfice pracy agencji reklamowej, nie założy własnej i nie zacznie zbijać na tym kokosów? Prawda jest taka, że klient, który próbuje wyceniać usługę za nas, nie ma kompletnie o tym pojęcia i tylko niepotrzebnie marnuje czas.

Rozliczmy się za efekt!

Kochamy to sformułowanie, poważnie. Jest tak absurdalne, że aż trudno się nad nim dłużej rozwodzić. Pokrótce wygląda to tak: klient ma jakąś firmę i potrzebuje strony, dzięki której jego biznes będzie przynosić zyski (np. z reklam czy zakupu jakiejś rzeczy). Proponuje nam więc, że zapłaci np. 20% wartości strony, a resztę będzie stanowić prowizja dla nas ze sprzedaży. Rzekomo ma nas to zmotywować do stworzenia świetnej strony. Bzdura, bajanie i – jak to mawia pewien polityk – pitu-pitu.

Jeśli więc chodziło Ci po głowie wykorzystanie któregoś z tych argumentów do negocjowania ceny wykonania strony internetowej, to musimy Cię rozczarować: to się nie uda.

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski