Data wpisu: 24.03.2015

Gierek całuje się z Breżniewem, a niektórych krew zalewa

Słynny pocałunek Edwarda Gierka z Leonidem Breżniewem wszedł już dawno do masowej popkultury. Teraz w swojej reklamie wykorzystało go gdańskie Europejskie Centrum Solidarności. Na billboardach widzimy tę osobliwą „parę” z czasów spotkania w 1974 roku. Plakat ma promować wystawę poświęconą polskiej opozycji solidarnościowej. Ani to szczególnie mocne, ani bardzo odkrywcze, a jednak Centrum zapewniło sobie przy okazji darmową reklamę. Celowe działanie?

Komu przeszkadza pocałunek Gierka i Breżniewa?

Bilbordy z całującymi się Breżniewem i Gierkiem możemy zobaczyć m.in. na ulicach Gdańska, Bydgoszczy i Łodzi. Na pierwszy rzut oka nie są one szczególnie frapujące – to zdjęcie widzieliśmy już setki razy i jakoś nikogo do tej pory ono nie oburzało. Jednak tym razem oburzony poczuł się Ruch Narodowy działający w Łodzi, który domaga się zaprzestania kampanii marketingowej. Dlaczego?

Zdaniem działaczy Ruchu Narodowego reklama działa „demoralizująco na młodzież oraz może powodować obrzydzenie znacznej części łodzian”. To oficjalne stanowisko, które musi dziwić – przecież zdjęcie nie jest fotomontażem, ma swoje miejsce w polskiej historii i jest doskonale znane większości Polaków. W czym zatem rzecz?

Oczywiście w rozgłosie, który w tym przypadku działa obopólnie. Ruch Narodowy komentując kampanię zapewnił sobie miejsce w polskich mediach. Nie sposób też pozbyć się wrażenia, że zlecające akcję Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku liczyło się z taką reakcją i wręcz na nią po cichu stawiało. Być może dzięki fali komentarzy w polskim Internecie wiele osób po raz pierwszy usłyszało, że takie miejsce w ogóle istnieje i będzie chciało podobne „smaczki” zobaczyć osobiście.

Promocja Gdańska konsekwentnie ze znaczkiem S

Plakat podpisany jest hasłem: „Miłośników pasjonujących historii zapraszamy do środka”. Gdańsk w dalszym ciągu – co zrozumiałe – wykorzystuje więc w celach promocyjnych swój niezaprzeczalny udział w tworzeniu nowego porządku politycznego w Europie. To sprawdzona strategia, która zapewnia miastu spore wpływy z turystyki historycznej, również zagranicznej.

Ruch Narodowy komentuje sprawę po swojemu i nie widzi lub nie chce widzieć kontekstu. Zdaniem jego działaczy na plakacie pokazana jest – to cytat – „para gejów”, a władze Łodzi powinny natychmiast usunąć „te obrzydliwe” bilbordy z ulic miasta. Frapujące.

Reklama może, a w wielu sytuacjach powinna, budzić kontrowersje. Efekt zamierzony przez Europejskie Centrum Solidarności został osiągnięty, bo o wystawie zrobiło się głośno. Ci, którzy pod wpływem kampanii zdecydują się odwiedzić ECS, pewnie nawet nie przypomną sobie nazwy organizacji tak głośno dziś protestującej. W zamian będą mieli okazję poznać kawał polskiej, najnowszej historii, która powinna być dla nas w większości powodem do dumy.

Nam sama kampania się podoba, bo po prostu zwraca uwagę. Nie widzimy w niej nic gorszego niż to, co codziennie można zaobserwować na polskich ulicach. Młodzi ludzie przyodziani w koszulki z bohaterami komunistycznych rewolucji może nawet nie wiedzą, kim faktycznie byli ich „bohaterowie”. W przypadku akcji ECS przynajmniej istnieje duże prawdopodobieństwo, że jej odbiorcy usłyszą o znaczącym polskim wkładzie w tworzenie współczesnego świata.


Autor wpisu:
Grzegorz WiśniewskiCEO Soluma Group

Sprawdź nas!

Sprawdź naszych specjalistów w praktycznym działaniu. Zobacz co możemy zrobić dla Twojej firmy - przejrzyj ofertę lub skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.

Darmowa konsultacjaZobacz ofertę

Przewiń do góry