Data wpisu: 10.11.2020

Najkrótszy kryzys w historii branży reklamowej?

Na naszym blogu analizowaliśmy już bardzo niepokojące dane napływające z rynku reklamowego, które wskazywały, że w drugim kwartale 2020 roku znaleźliśmy się w samym środku wielkiego kryzysu. Lokcdown i niepewna przyszłość gospodarki zmusiły reklamodawców do ostrego obcięcia lub zamrożenia budżetów marketingowych. Teraz jednak pojawiają się sygnały świadczące o tym, że kryzys może być już za nami. Szykuje się nam jesienna ofensywa reklamowa.

Kolejki po reklamę w telewizji?

Najbardziej jaskrawym przykładem na to, że prawdopodobnie mamy za sobą najkrótszy kryzys w historii reklamy, jest telewizja. Czołowe stacje zaprezentowały niedawno swoje jesienne ramówki. To zawsze czas, w którym marketerzy zaczynali dopasowywać budżety i strategie marketingowe do oferty programowej. Ta jesień będzie jednak wyjątkowa. Wiele wskazuje na to, że… nie dla wszystkich wystarczy miejsca w ramówce.

Marketerzy zwracają uwagę na to, że popyt na rynku reklamy telewizyjnej zaczyna wyprzedzać podaż. Oznacza to, że jest więcej chętnych na wykupienie czasu reklamowego, niż telewizja fizycznie może zaproponować. Liczba zleceń rośnie lawinowo od kilku tygodni.

Największego zatoru można się spodziewać w listopadzie i grudniu, kiedy to tradycyjnie marki przeznaczają największe budżety na reklamę. Jest już praktycznie pewne, że część reklamodawców musi zacząć rewidować swoje strategie marketingowe, przenosząc budżety z telewizji do innych mediów – wygranym tej sytuacji będzie oczywiście Internet.

Skąd wziął się ten problem?

Odpowiedź jest prosta: za nami (choć tego też do końca nie wiemy) bardzo dziwny kryzys. Firmy jeszcze nie odczuły załamania gospodarczego, bo obserwujemy bezprecedensową w historii naszego kraju skalę luzowania polityki pieniężnej. Na rynku jest mnóstwo pieniędzy, które firmy chcą wydać – a najlepiej zainwestować je w działania marketingowe.

Dodatkowo warto zwrócić uwagę, że wiele marek na czas lokcdownu całkowicie zamroziło swoje budżety reklamowe, z góry zakładając, że przeznaczą je na marketing jesienią. Tak zrobiła między innymi sieć restauracji McDonald’s.

Zleceń reklamowych jest więc tak dużo, że nie ma możliwości, aby wszystkie je pomieścić w dostępnej ramówce. Telewizje muszą odmawiać, ale takich ograniczeń na szczęście nie ma w Internecie. To znajduje odzwierciedlenie na rynku reklamy online, która błyskawicznie wygrzebała się z wiosennego kryzysu, pod względem kapitalizacji zrównała się już z telewizją i najprawdopodobniej w przyszłym roku będzie numerem jeden w kategorii najpopularniejszych kanałów promocji marek.


Autor wpisu:
Grzegorz WiśniewskiSoluma Interactive

Sprawdź nas!

Sprawdź naszych specjalistów w praktycznym działaniu. Zobacz co możemy zrobić dla Twojej firmy - przejrzyj ofertę lub skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.

Darmowa konsultacjaZobacz ofertę

Przewiń do góry