Czy Google polubi Twoją firmową stronę www? Możesz o to zadbać!

Data wpisu: 11.07.2019

- Hej Google, to ja, nowa strona internetowa w indeksie.

- No hej.

- Podobam Ci się? Zostaniemy kolegami, a może nawet dobrymi przyjaciółmi?

- Hmmm, nie bardzo.

- Oj, a dlaczego?

No właśnie: dlaczego? Ta animizacja jest oczywiście celowa. Wyszukiwarka internetowa to rzecz martwa, ale większość internautów traktuje ją dziś, jako dobrego znajomego, który udzieli im informacji na dosłownie każdy temat. Z wyszukiwarką Google muszą się również zaprzyjaźnić właściciele firmowych stron internetowych. W przeciwnym razie mogą zapomnieć o zwiększeniu zasięgu marki w sieci, co w dalszej perspektywie oznacza poważne problemy z rozwijaniem biznesu. Na szczęście istnieje sporo sposobów na to, by Google „polubiło” konkretną witrynę www. I nie, wcale nie chodzi tutaj tylko o SEO.

Dlaczego Google jedne strony lubi, a innych nie?

To najważniejsze pytanie, jakie stawiają sobie nie tylko właściciele witryn, ale też specjaliści od szeroko pojętego marketingu internetowego. Ponieważ Google jest monopolistą rynku wyszukiwarek (według gs.statcounter.com w marcu 2019 roku korzystało z niej 98,6% polskich internautów), wszelkie działania mające na celu zwiększenie zasięgu strony w sieci muszą się skupiać właśnie na Google.

I tutaj pojawia się niemały problem. Google przydziela pozycje stronom w oparciu o kilkaset czynników rankingowych. Wiadomo, że niektóre są ważniejsze, inne mają drugo- czy trzeciorzędne znaczenie. Nie jest jednak tak, że wystarczy wyselekcjonować kilka czynników, dopieścić stronę w taki sposób, aby realizowała politykę giganta z Mountain View, a wszystko będzie cacy.

Główną przeszkodą na drodze do szybkiego zaprzyjaźnienia własnej strony internetowej z Google jest konkurencja. Ona także podejmuje działania zmierzające w tym kierunku, często wydając na to znacznie więcej pieniędzy i zatrudniając lepszych fachowców. Tymczasem indeks nie jest z gumy. Na pierwszej stronie wyników wyszukiwania mieści się 10 linków organicznych do stron, a w przyszłości prawdopodobnie ta liczba jeszcze spadnie, bo Google mocniej postawi na linki sponsorowane.

Mnóstwo firm tkwi więc w bardzo irytującym położeniu. Sporo inwestują, a mimo to ich strony grzęzną na drugiej czy trzeciej stronie wyników wyszukiwania na najważniejsze frazy, gdzie oczywiście prawie nikt nie zagląda. W zdecydowanej większości przypadków jest to skutek popełnienia 3 błędów:

  • Skupienia się na tylko jednym aspekcie tzw. pozycjonowania witryny
  • Złe przygotowanie strony do tzw. pozycjonowania
  • Korzystania z Black Hat SEO, czyli złych praktyk w pozyskiwaniu linków

Jeśli w strategii tzw. pozycjonowania Twojej firmowej strony www został popełniony którykolwiek z tych błędów, Google nie polubi Twojej witryny. Jak więc uniknąć takich wpadek i tym samym przestać wyrzucać pieniądze w błoto?

Zaczynamy od przygotowania witryny

To najważniejszy etap, który – skoro piszemy o zaprzyjaźnieniu się z wyszukiwarką – można porównać do skompletowania stroju na imprezę. Jeśli zjawisz się w towarzystwie w niechlujnym stroju, to raczej nie wzbudzisz pozytywnego zainteresowania. Dokładnie tak samo jest z witryną www.

Przygotowanie strony do tzw. pozycjonowania jest bardzo żmudnym etapem. Nie będziemy Cię zanudzać szczegółami technicznymi, ponieważ opisaliśmy je już w innych poradnikach na naszym blogu. Wspomnimy tylko, że chodzi o poprawienie adresów URL poszczególnych podstron (muszą być napisane „po ludzku”), zoptymalizowanie nagłówków, grafik, zdjęć, dodanie opisów meta do wyników wyszukiwania czy wyeliminowanie wadliwych adresów (pustych zakładek, nieaktywnych linków etc.). Konieczne jest również wprowadzenie linkowania wewnętrznego oraz przyspieszenie ładowania strony.

Pisząc w skrócie: należy przygotować witrynę w taki sposób, aby można było się po niej łatwo poruszać – zarówno przez realnych użytkowników, jak i roboty wyszukiwarki. Kwestia czytelnej nawigacji jest bardzo często bagatelizowana, przez co strona, pomimo nakładów finansowych, nie osiąga wysokich pozycji w rankingu.

Efekt domu bez fundamentów

Właściciele firmowych stron internetowych często oczekują szybkiego efektu tzw. pozycjonowania witryny, ponieważ nie rozumieją mechanizmu funkcjonowania wyszukiwarki. Sądzą, że kupią usługę np. agencji SEO i za jeden, góra dwa miesiące staną się branżowymi rekinami. Nie chcą przy tym słyszeć, że tak naprawdę ich produkt (czyli strona) nie posiada odpowiednio mocnego fundamentu, na którym można zbudować ten sukces.

Fundamentem w tym przypadku jest treść. Jeśli strona nie zawiera wartościowych tekstów opisujących ofertę czy produkty, to jej tzw. pozycjonowanie będzie orką na ugorze. Wspomnieliśmy o tym, że Google ma kilkaset czynników rankingowych. Od kilku lat, po aktualizacji algorytmu wyszukiwania (słynna rewolucja przyniesiona przez Pandę i Pingwina) najważniejszym z nich jest właśnie treść.

Funkcjonujemy w rzeczywistości, w której strona wypełniona świetną, często aktualizowaną treścią o dużej wartości merytorycznej, może się skutecznie „wypozycjonować” bez żadnych dodatkowych zabiegów. Analogicznie: witryna pozbawiona treści nie osiągnie wysokiej pozycji w rankingu nawet wtedy, gdy będziemy na niej stosować różnego rodzaju sztuczki SEO.

Linkowanie, ale z głową

To oczywiste, że aby zaprzyjaźnić stronę z Google, trzeba najpierw zaprzyjaźnić ją z… innymi witrynami. Ale nie byle jakimi! Pisząc obrazowo: strona powinna „trzymać” z poważnymi serwisami, mającymi już jakąś renomę w wyszukiwarce, cieszącymi się zaufaniem algorytmu. Zapominamy więc o wszelkiego rodzaju zapleczach i katalogach – linkowanie z nich jest nie tylko bez sensu, ale może być wręcz szkodliwe.

Nie wystarczy jednak opublikować kilka artykułów sponsorowanych czy postów na forach internetowych, by zagwarantować sobie przyjaźń z wyszukiwarką. Obecnie bardzo ważna jest również techniczna strona linkowania. Choć Google chwali się, że jego algorytm jest coraz inteligentniejszy, to nadal mówimy tutaj o kodzie programistycznym, niepotrafiącym precyzyjnie odróżniać „dobrych” i „złych” linków.

Nierzadko zdarza się więc, że pomimo dobrych intencji, odnośnik do strony jest uznawany za SPAM, co w najlepszym przypadku kończy się jego zignorowaniem, a w najgorszym – nawet ręcznym nałożeniem filtra na promowaną witrynę!

Oto przykład szkodliwego linku umieszczonego we względnie merytorycznym artykule sponsorowanym:

złe seo

Jeśli na etapie tzw. pozycjonowania strony zostaną popełnione wymienione błędy i nikt ich w porę nie wyeliminuje, właściciel będzie mógł sobie tylko pomarzyć o zaprzyjaźnieniu witryny z Google. I nie ma tutaj znaczenia, ile pieniędzy „właduje”. Napełnianie dziurawego wiadra zawsze jest bez sensu, niezależnie od tego, do czego zamierzamy użyć wody.

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski