Data wpisu: 17.04.2020

Koniec z ciasteczkami: wkrótce Google wyłączy opcję cookies

W ciągu ostatnich lat wszyscy przyzwyczailiśmy się już do słynnych ciasteczek, czyli plików cookies zapisujących się w pamięci przeglądarki internetowej. Mnóstwo firm reklamujących się online wykorzystuje te dane do ulepszania swoich kampanii reklamowych, między innymi w celu poznania preferencji zakupowych użytkowników sieci. Tym większym szokiem dla branży marketingowej było ogłoszenie przez Google, że już niedługo tego typu praktyki będą mocno utrudnione lub wręcz niemożliwe do kontynuowania. Gigant zapowiedział wyłączenie plików cookies, ale nie wszystkich. Po szczegóły zapraszamy do naszego artykułu.

Na czym będzie polegać zmiana?

Zgodnie z zapowiedziami Google, od 2022 roku przeglądarka internetowa Chrome będzie automatycznie blokować pliki cookies firm trzecich, czyli tzw. third party cookies. Oficjalnie powodem jest chęć zwiększenia ochrony prywatności użytkowników – tak samo podobne działania w tym zakresie uzasadniają dostawcy przeglądarek Firefox oraz Safari. Nie bądźmy jednak naiwni: chodzi tutaj przede wszystkim o pieniądze.

W ramach krótkiego wyjaśnienia. Gdy wchodzimy na jakąś stronę www, wyrażamy zgodę na zapisywanie plików cookies w pamięci urządzenia i przeglądarki. Ciasteczka dzielą się na dwie kategorie: te zbierane przez samą domenę (czyli first party cookies) oraz te zbierane przez inne firmy, wykorzystywane później w kampaniach marketingowych, chociażby do remarketingu czy wyświetlania odpowiednio dopasowanych banerów online.

W 2022 roku z Chrome zostanie usunięta funkcja zbierana tych drugich plików cookies. Nadal jednak będą zapisywane ciasteczka odwiedzanej domeny, ponieważ służą one do działań analitycznych, w tym mierzenia ruchu na stronie.

Co to oznacza dla reklamodawców?

Nic innego, jak poważne problemy, przede wszystkim z targetowaniem reklam. Ciasteczka były i nadal są najważniejszym źródłem informacji o użytkownikach. Bez nich będzie o wiele trudniej przekonać się, co kupują przedstawiciele naszej grupy docelowej, jakie produkty najchętniej przeglądają w sklepach online czy ile wydają na zakupy. Efektem z pewnością będzie spadek liczby wyświetlanych reklam, co powinno ucieszyć zwykłych internautów, ale raczej nie pomoże reklamodawcom.

Google zapowiada jednak, że zaproponuje alternatywę, której robocza nazwa to Privacy Sandbox. Ma to być coś na wzór plików cookies, ale zanonimizowanych, w większości przechowywanych w pamięci urządzenia użytkownika, a po zweryfikowaniu i zagregowaniu trafiających do specjalnego środowiska open source, z którego reklamodawcy będą mogli czerpać informacje.

Nietrudno się oczywiście domyślić, że zmiany, które wejdą w życie w 2020 roku, jeszcze umocnią pozycję Google na rynku reklamy online. Ciekawe, czy znów nie padną zarzuty o zapędy monopolistyczne ze strony chociażby Komisji Europejskiej.


Autor wpisu:
Grzegorz WiśniewskiSoluma Interactive

Sprawdź nas!

Sprawdź naszych specjalistów w praktycznym działaniu. Zobacz co możemy zrobić dla Twojej firmy - przejrzyj ofertę lub skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.

Darmowa konsultacjaZobacz ofertę

Przewiń do góry