Przymusowa cyfryzacja kampanii reklamowych. Ostatni moment, aby wsiąść do tego pociągu

Data wpisu: 04.06.2020

Każdy kryzys niesie ze sobą coś dobrego. Dokładnie tak samo jest z pandemią, która – choć mocno pokiereszowała branżę reklamową – tak naprawdę przyspieszyła tylko to, co nieuniknione. Od dawna przewidywaliśmy erozję klasycznych formatów reklamowych (prasa, telewizja, radio, outdoor) oraz dalszy rozwój reklamy cyfrowej. To właśnie dzieje się na naszych oczach. Kto nie zdąży, ten zostanie w tyle, dlatego firmy, którym udało się przetrwać najgorsze, już teraz muszą zacząć podejmować decyzje odnośnie do swoich dalszych działań reklamowych w Internecie.

Internet wygrał kryzys

Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, jak bardzo Internet zyskał w szczytowym okresie pandemii. Tylko w Polsce obciążenie sieci wzrosło o około 140%! Jest to efekt z jednej strony masowego korzystania z platform streamingowych i komunikatorów online, a z drugiej wzmożonych zakupów w sieci. Marki, które już wcześniej aktywnie promowały swoje kanały sprzedaży online, raczej nie narzekały na obroty. Inne natomiast w panice przenosiły sprzedaż do Internetu.

Teraz natomiast jesteśmy w okresie stabilizacji. Już jednak widać, że spora grupa konsumentów przez długi czas nie wróci do tradycyjnego modelu robienia zakupów. Ogromna rzesza ludzi przymusowo przekonała się, że kupowanie online nie jest wcale takie złe, że spokojnie można to „ogarnąć” również na poziomie ubrań czy artykułów spożywczych. Ten trend na pewno będzie w dalszym ciągu rozwijany.

Co z tego wynika dla marek? Ich być albo nie być w dużej mierze zależy od tego, czy będą w stanie zaspokoić potrzeby klientów wybierających kanały online. Nie tylko na gruncie zakupowym, ale także nawiązywania kontaktu z markami. Okres izolacji sprawił, że przyzwyczailiśmy się do funkcjonowania w wirtualnym świecie, który teraz dla większości z nas będzie podstawowym źródłem informacji i inspiracji. Marki, które to przegapią, będą miały bardzo poważne problemy z utrzymaniem się na rynku.

Akcent na mobile

Sprzedaż internetowa za pośrednictwem urządzeń mobilnych mocno rosła w ostatnich latach, jednak okres pandemii spowodował – i to dosłownie – jej wystrzał. Obecnie ruch w Internecie w ponad 70% generują użytkownicy smartfonów i tabletów. Jeśli natomiast chodzi o zakupy mobilne, to tutaj notujemy wzrost na poziomie 20% i można w ciemno zakładać, że w dobie pandemii ten wynik zostanie znacząco poprawiony.

Reklamodawcy muszą zareagować zarówno na dane, jak i wyniki obserwacji zachowania się konsumentów. Sprzedaż stacjonarna, poza spożywką, jest w odwrocie, ale ponieważ rynek nie znosi próżni, jej udziały przejmie e-commerce. To naprawdę ostatni moment na to, aby przesunąć budżety marketingowe na reklamę w internecie – za chwilę będzie za duży ścisk.

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski