Data wpisu: 18.08.2015

Landing page nie sprzedaje? Poznaj 4 prawdopodobne powody, dla których tak się dzieje

Landing page, czyli strona docelowa produktu lub usługi, jest nadal jedną z ciekawszych form promocji w sieci. Jej siła tkwi w ostatecznym przekonywaniu tych, którzy są o krok od podjęcia decyzji zakupowej i są skoncentrowani właśnie na konkretnej grupie produktów/usług. Potrzebują tylko bodźca. Landing page dostarcza takich bodźców aż nadto, ale wbrew pozorom może to obrócić się przeciwko stronie i zaniżyć jej skuteczność. Mamy dla Was 4 największe błędy popełniane przez twórców landing page.

Więcej formy, minimum treści

O landing page warto myśleć, jak o handlowcu. Musi być oczywiście świetnie ubrany, dobrze pachnieć, korzystać z niezłego auta i posługiwać się kilkoma przydatnymi gadżetami. Jednak jego podstawowym narzędziem pracy jest wiedza na temat produktu i umiejętność jej zaprezentowania w sprzedażowy sposób. Nie jest przecież tajemnicą, że w zglobalizowanym świecie produkty coraz mniej się między sobą różnią. Klucz tkwi więc w tym, aby otoczyć je ideą i to ją właśnie sprzedawać.

Landing page nie może być tylko stroną zapełnioną tekstem, ale niedopuszczalne jest także zbagatelizowanie jego roli. Zarówno treść, jak i elementy graficzne, muszą ze sobą współgrać i razem stworzyć doskonałe zaplecze pod sprzedaż. To dowód na to, że stworzenie strony docelowej warto zlecić profesjonalnej agencji, która zadba o odpowiedni fundament dla obu filarów sukcesu sprzedażowego.

Pamiętajmy, że jakość tekstu ma w tym przypadku gigantyczne znaczenie. Jeśli nie jest on napisany zgodnie z zasadami polszczyzny, zawiera błędy, jest nielogiczny i nie podkreśla najmocniejszych cech produktu/usługi, to niczego przy jego pomocy nie sprzedamy. Utalentowany copywriter bardzo się przyda.

Mam kupić, czy zapisać się do newslettera?

Dużym problemem wielu źle zaprojektowanych landing page jest przesycenie ich przyciskami call to action. Owszem, są one niezbędne dla zachowania sugestywności sprzedażowej przekazu, ale nie mogą pojawiać się w każdym akapicie tekstu. To tylko jeden błąd związany z call to action.

Drugi jest bardziej złożony i wynika głównie z tego, że właściciel strony docelowej nie może się zdecydować, czemu ma ona właściwie służyć. Celem może być przecież zarówno sprzedaż produktu, jak i przekonanie jak największej liczby osób do zapisania się do newslettera, na kurs etc. Nie zawsze chodzi o sztywne zwiększenie policzalnych zysków, ale np. o wypromowanie wizerunku. Jednak obu kwestii nie można mieszać na jednej landing page.

Przyciski call to action nie mogą wprowadzać chaosu. Czytelnik ma wiedzieć, czego od niego oczekujemy – jakiego konkretnego działania. Jeśli z jednej strony zobaczy Kup Teraz, a z drugiej Zapisz się, to znacznie osłabi przekaz handlowy.

Nagłówek sprzedaje lepiej niż najdłuższy tekst

Nie ma dobrej landing page bez znakomitego nagłówka i przynajmniej równie dobrych śródtytułów wprowadzających nową myśl. To od tych elementów w głównej mierze zależy sukces sprzedażowy. Jesteśmy tak zabieganą cywilizacją, że nie mamy czasu dokładnie zapoznawać się z cechami produktu/usługi – chcemy, aby ktoś możliwie szybko nas przekonał, że podejmujemy dobrą decyzję myśląc o zakupie. Nagłówki doskonale się do tego nadają.

Każdy copywriter wie, że tworzeniu nagłówka i śródtytułów należy poświęcić przynajmniej tak samo dużo czasu, jak korpusowi tekstu.

Kłamstwo ma krótkie nogi

Skuteczna sprzedaż, a wprowadzanie w błąd, to dwie zupełnie różne kwestie i nigdy nie należy ich mieszać tworząc dobrą landing page. Jeśli obiecujemy, że opisywany na stronie docelowej produkt ma rozwiązać konkretny problem naszego potencjalnego klienta, to nie możemy nagle zmieniać strategii i przekonywać do zakupu czegoś zupełnie innego. Takie zachowanie często wynika z chęci zaoszczędzenia pieniędzy i zrobienia jednej landing page dla kilku produktów – to zła strategia.

Na pewno nie warto też ukrywać informacji o produkcie i bazować jedynie na perswazji. Klient chce wiedzieć, co kupuje, ale należy mu to przedstawić w formie realnych, wiarygodnych korzyści wynikających z konkretnych cech produktu/usługi. Opis powinien być możliwie najpełniejszy lub zachęcać do poznania szczegółów np. poprzez e-mail (zachęta do zostawienia adresu).

Nieco na marginesie musimy jeszcze wspomnieć o kwestiach technicznych. Złe zoptymalizowanie landing page ma kolosalny wpływ na jej niską popularność i nieskuteczność. Jeśli strona zbyt długo się otwiera, nie jest dostosowana do wymagań wyszukiwarki, panuje na niej kompozycyjny chaos, wówczas możemy zapomnieć o potencjalnych korzyściach. Dlatego budowę strony docelowej należy zlecić doświadczonej i profesjonalnej agencji.


Autor wpisu:
Grzegorz WiśniewskiSoluma Interactive

Sprawdź nas!

Sprawdź naszych specjalistów w praktycznym działaniu. Zobacz co możemy zrobić dla Twojej firmy - przejrzyj ofertę lub skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.

Darmowa konsultacjaZobacz ofertę

Przewiń do góry