Testy, testy, testy! Co koniecznie trzeba przetestować na nowej stronie internetowej, by upewnić się, że jest skuteczna?

Data wpisu: 30.10.2018

W życiu często jest tak, że chcemy mieć coś na już, teraz, zaraz i natychmiast zacząć z tego korzystać. Niecierpliwość jest bardzo charakterystyczną cechą współczesnych przedsiębiorców, z czym spotykamy się na co dzień. „Mam czekać na stronę 2 tygodnie? Czy pan oszalał?!” – niestety dość często zdarza się nam usłyszeć podobny zarzut. Mało tego, klienci zamawiający stronę internetową rzadko zdają sobie sprawę, że nawet po jej ukończeniu wymaga ona dalszych testów. Dopiero one dadzą odpowiedź na pytanie, czy witryna rzeczywiście jest skuteczna. Które elementy koniecznie trzeba przetestować? Zapraszamy do lektury naszego artykułu.

Formularz kontaktowy, dane teleadresowe

Strona internetowa zawsze służy jednemu podstawowemu celowi: ma umożliwić zainteresowanemu klientowi łatwe nawiązanie kontaktu z przedsiębiorcą. Temu służą takie elementy, jak formularz kontaktowy czy modny, klikalny numer telefonu (uruchamiający np. program Skype czy przenoszący do wizytówki Google Moja Firma). Wszystko to wygląda fajnie, realnie poprawia UX strony, ale często… nie działa.

Powodem wcale nie są błędy popełnione przez projektanta strony. Może się przecież zdarzyć, że już po zakończeniu prac przedsiębiorca zmienił numer telefonu. Po jakimś czasie można też dojść do wniosku, że maili z formularza kontaktowego jest tak dużo, iż ich odbiorca nie nadążą z udzielaniem odpowiedzi – wówczas warto np. wprowadzić kategorie zapytań (dział handlowy, współpraca, kariera etc.). Testowanie narzędzi do kontaktu z przedsiębiorstwem jest niesamowicie ważne i powinno być priorytetem dla właściciela witryny.

Teksty na stronie

Od ich jakości i merytoryczności w ogromnej mierze zależy skuteczność strony internetowej. Teksty powinny być nie tylko bezbłędne i atrakcyjne dla użytkownika, ale także możliwie szczegółowo opisywać ofertę. Nie zawsze da się to ocenić przed ich publikacją. Dlatego należy je przez jakiś czas testować.

Przykładowo: mamy opis oferty wykonania jakiegoś zabiegu kosmetycznego. Tekst jest fajny, chwytliwy, ale właściciel salonu zauważa, że bardzo często przychodzą pytania od zainteresowanych klientów, którzy dopytują o liczne szczegóły. Co z tego wynika? Tekst nie odpowiada na wszystkie pytania, a więc wydłuża czas, jaki dzieli klienta od zakupu usługi. To nie jest korzystna sytuacja. Tekst należy uzupełnić, odświeżyć i ponownie sprawdzić, czy dzięki temu nie wzrosła sprzedaż, przy jednoczesnym spadku liczby maili z pytaniami.

Bardzo istotne jest również testowanie tekstu umieszczonego w nagłówku strony. To kluczowe hasło, które ma pozycjonować markę i trafiać w oczekiwania jej grupy docelowej. Pod hasłem warto umieścić przycisk CTA i sprawdzić, czy użytkownicy z niego korzystają. Jeśli statystyki pokazują, że poziom klikalności przycisku jest niski, a czas obecności na stronie przeciętnie wynosi np. 10 sekund, to warto zacząć od zmiany hasła w nagłówku. Być może jest ono po prostu nieskuteczne.

Test slidera/grafiki w nagłówku

Ten element graficzny zawsze wita użytkownika strony, dlatego jego rola jest trudna do przecenienia. Grafika nagłówka w dużej mierze decyduje o tym, czy użytkownik zorientuje się w ofercie firmy i zechce poznać jej szczegóły.

Nagłówek z reguły tworzy się w dwojaki sposób:

  • Umieszcza w nim statyczną grafikę, np. zdjęcie z hasłem i przyciskiem CTA
  • Sięga się po slider, czyli przewijające się grafiki z osobnymi hasłami

Która szkoła jest lepsza? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od charakteru marki i tego, co ma do przekazania swoim klientom. Coraz częściej odchodzimy jednak od ruchomych sliderów, ponieważ negatywnie wpływają one na czas ładowania strony i odciągają uwagę użytkownika od kluczowych elementów oferty.

W praktyce jednak to, czy lepszym rozwiązaniem będzie slider czy obraz statyczny, powinno zostać przetestowane. Przez jakiś czas sprawdzamy, czy użytkownicy klikają w przycisk CTA, oceniamy czas spędzony na stronie (najważniejszy jest tzw. współczynnik odrzuceń), śledzimy drogę, jaką pokonuje użytkownik (czy zatrzymuje się na stronie głównej, czy może od razu przechodzi do cennika lub zakładki kontaktowej?). Rozsądne jest także przygotowanie dwóch wersji strony – ze sliderem i ze statyczną grafiką, a następnie przeprowadzenie testów A/B.

Przyciski CTA

Stosuje się po to, aby wywołać u użytkownika potrzebę zakupową czy zachęcić go do wykonania określonej akcji. Uwaga jednak! Nie można przesadzać z ich liczbą. Jeśli przycisk CTA znajduje się w co drugim akapicie tekstu oferty, to w końcu takie rozwiązanie zaczyna irytować. Firmy, którym zależy przede wszystkim na profesjonalnym wizerunku, powinny delikatnie zachęcać do zakupu/kontaktu, a nie nachalnie do niego zmuszać.

Rozmieszczenie przycisków CTA nie powinno być przypadkowe. Jeśli nie potrafimy się zdecydować, to oczywiście wystarczy przeprowadzić krótkie testy. Po uruchomieniu strony sprawdzamy, czy użytkownicy korzystają z przycisków i jaki jest realny wpływ tych kliknięć na np. liczbę wypełnionych formularzy kontaktowych czy wykonanych telefonów. Jeśli wygląda to słabo, to zmieniamy położenie przycisków lub stosujemy inne hasło zachęcające.

Testowanie strony internetowej jest długotrwałym procesem. Nie należy zakładać, że gotowa witryna – choćby wyglądała świetnie – będzie samograjem i od razu zagwarantuje lawinowy wzrost liczby zamówień. Nie wszystkie pomysły się sprawdzają, bo żadna agencja reklamowa nie ma patentu na tworzenie w 100% skutecznych witryn za jednym zamachem.

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski