Data wpisu: 20.09.2019

Zostaliśmy okradzeni... Sprawdź, co zrobić, gdy ktoś naruszy także Twoje prawa autorskie

Ten temat jest dla nas wyjątkowo nieprzyjemny, choć z drugiej strony spodziewaliśmy się, że do takiej sytuacji prędzej czy później dojdzie. Znamy realia branży marketingowej, stąd regularnie monitorujemy Internet pod kątem funkcjonowania marki Soluma Interactive w sieci. No i niestety natrafiliśmy na przypadek kradzieży (nie pierwszy w tym roku). Skradzione zostały treści opublikowane na naszej stronie internetowej – głównie opisy usług, slogany oraz teksty marketingowe. Bezprawnie wykorzystuje je konkurencyjna agencja reklamowa. Na tym etapie nie wnikamy, czy robi to świadomie, czy może padła ofiarą oszustwa ze strony copywritera, który zbyt mocno „zainspirował się” naszą twórczością. Tym zajmuje się już nasz dział prawny, po konsultacji z którym postanowiliśmy napisać ten poradnik.

Wyjaśniamy w nim, co należy zrobić w sytuacji, gdy dochodzi do kradzieży własności intelektualnej, czyli złamania lub choćby naruszenia praw autorskich. Katalog narzędzi, jakie daje nam polskie prawo, jest na szczęście dość szeroki.

Zgłoszenie roszczenia o zaniechanie dalszego naruszania prawa autorskiego

Od tego wypada zacząć. Przekładając z prawniczego na nasze: chodzi o to, aby jak najszybciej skontaktować się z firmą/osobą naruszającą prawa autorskie i zażądać, aby natychmiast zaprzestała tego procederu.

Bazując na naszym przykładzie: występujemy do agencji, która bezprawnie korzysta z naszych tekstów, aby w trybie pilnym usunęła je ze swojej strony www oraz wszelkich innych nośników, na których zostały lub mogły one zostać wykorzystane. Naruszenie praw autorskich dotyczy bowiem nie tylko osobistego przywłaszczenia sobie dzieła twórcy, ale także jego dalszego rozpowszechniania.

Ważne!

Z naruszeniem praw autorskich mamy do czynienia niezależnie od tego, czy sprawca ma świadomość, że łamie prawo, czy też nie.

Zgłoszenie roszczenia o usunięcie skutków naruszenia prawa autorskiego

Skutkiem naruszenia prawa autorskiego może być chociażby to, że sprawca wykorzystał czyjąś twórczość i osiągnął z tego tytułu określoną korzyść – pozyskał klienta, stworzył poradnik w formie e-booka lub drukowanej książki, zapowiedział wygłoszenie prelekcji na szkoleniu, gdzie ma wykorzystać bezprawnie zdobytą wiedzę itd.

Ważne!

W Internecie fatalnym skutkiem może być również to, że Google nałoży karę na oryginalnego autora treści, jeśli uzna, że to on jest sprawcą plagiatu (zjawisko double content).

Zostając przy naszym przypadku. Mamy tutaj do czynienia z niemałym paradoksem. Jeśli rzeczona agencja opublikowała skradzione z naszej strony treści np. w materiałach promocyjnych swojego partnera, to on także jest zobowiązany do ich usunięcia, ponieważ narusza nasze prawa autorskie.

Wystąpienie o zadośćuczynienie pieniężne

Przechodzimy do tego, co tygrysy lubią najbardziej. Nic tak nie przemawia do wyobraźni, jak konsekwencje finansowe. Nie jesteśmy naiwni i nie łudzimy się, że grzeczne prośby o zaprzestanie korzystania z naszej własności intelektualnej zrobią na złodzieju wrażenie. Dlatego w oficjalnym komunikacie musi się pojawić wątek pieniędzy.

Polskie prawo umożliwia twórcom, których prawa autorskie zostały naruszone, wysunięcie roszczenia o zapłatę sumy pieniężnej lub stosownej sumy pieniężnej. To nie jest to samo, a poniżej wyjaśniamy różnice:

  • Roszczenie o zapłatę sumy pieniężnej – chodzi po prostu o odszkodowanie, którego wysokość powinna odpowiadać kwocie, jaka należałaby się twórcy (nam) w sytuacji, gdybyśmy zdecydowali się scedować majątkowe prawa autorskie do własności intelektualnej na rzecz innego podmiotu. Pisząc prościej i nawiązując do naszej sytuacji: jeśli bylibyśmy tak mili i pozwolili konkurencyjnej agencji wykorzystać nasze teksty na ich stronie, to odpowiednio byśmy tę przysługę wycenili.
  • Roszczenie o zapłatę stosownej sumy pieniężnej – istotne jest tutaj słowo „stosownej”, ponieważ takie roszczenie można wysunąć w sytuacji, gdy z jakichś powodów okradający nie jest w stanie usunąć skutków naruszenia prawa autorskiego, bo byłoby to dla niego zbyt dotkliwe. Przykład: agencja marketingowa wykorzystała ukradzione teksty w materiałach promujących event. Wartość tych materiałów jest na tyle duża, że gdyby agencja musiała je zniszczyć, mogłoby to doprowadzić ją do bankructwa. Wówczas możemy dochodzić kwoty zadośćuczynienia przed sądem. Ważne: z taką sytuacją mamy do czynienia wyłącznie wtedy, gdy strona naruszająca prawa autorskie zrobiła to nieświadomie.

Na tym nie koniec

Prawo autorskie na gruncie przepisów jest w Polsce bardzo dobrze chronione – gorzej oczywiście z ich egzekwowaniem, ale to temat na osobny artykuł. Twórcy mogą korzystać z wielu innych środków dochodzenia sprawiedliwości, jak chociażby zgłoszenie w prokuraturze przypadku nieuczciwej konkurencji czy też kumulacja roszczeń (czyli zgłoszenie wszystkich opisanych roszczeń jednocześnie).

W przypadku naruszenia praw autorskich w sieci, zwłaszcza na stronie internetowej, w grę wchodzi jeszcze zwrócenie się o interwencję do Google. Właściciel wyszukiwarki jest bardzo wyczulony na takie przypadki, choć sam proces zgłaszania kradzieży własności intelektualnej jest uciążliwy dla poszkodowanego twórcy. Więcej o tym przeczytasz w naszym artykule.

Temat plagiatu, zbyt daleko idącej inspiracji czy po prostu zwykłej kradzieży własności intelektualnej w sieci jest tak obszerny i ważny, że będziemy jeszcze do niego wracać. Tymczasem zajrzyj do innych artykułów na naszym blogu, w których sygnalizowaliśmy ten problem.


Autor wpisu:
Grzegorz WiśniewskiSoluma Interactive

Sprawdź nas!

Sprawdź naszych specjalistów w praktycznym działaniu. Zobacz co możemy zrobić dla Twojej firmy - przejrzyj ofertę lub skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.

Darmowa konsultacjaZobacz ofertę

Przewiń do góry