10 rzeczy, jakie myśli klient widząc fatalną firmową stronę internetową

Data wpisu: 14.06.2019

Spokojnie, nie będzie zanudzania o tym, jak ważne dla wizerunku marki jest posiadanie profesjonalnej i nowoczesnej strony internetowej. Nie będzie o tym, dlaczego wygląd strony jest jednym z kluczowych czynników zakupowych. Nie napiszemy nawet o tym, że witryna to wizytówka biznesu. Na pewno wszystko to już wiesz. Wciąż jednak akceptujesz fakt, że Twoją ofertę promuje strona, na której przeciętny użytkownik nie spędzi nawet kilku sekund. Tyle czasu wystarczy mu jednak, aby wyrobić sobie opinię na temat firmy, i nie ma tutaj znaczenia, czy jest ona krzywdząca. Liczy się pierwsze wrażenie, a to w przypadku trafienia na fatalną firmową stronę internetową z oczywistych względów nie będzie pozytywne.

Poza tym, że projektujemy strony internetowe, to sami też jesteśmy klientami. Wiemy więc, co myśli sobie osoba odwiedzająca nieprofesjonalną witrynę i jak rzutuje to na wizerunek marki. Przeczytaj i otwórz oczy, bo za chwilę może być już za późno!

„To muszą być straszne biedaki”

Zaczniemy z grubej rury, ale nie widzimy powodu, aby głaskać przedsiębiorców, którzy wbrew wszelkiej logice bagatelizują kwestię wyglądu swojej strony internetowej. Musisz sobie uświadomić, że „biedna witryna” w rozumieniu klienta równa się „biedna firma”. Teraz pomyśl: na Twoją stronę internetową trafia klient, który chce zlecić realizację kontraktu o wartości np. 50 tysięcy złotych. Widzi jednak witrynę, która na pierwszy rzut oka zdradza, że kosztował może ze 100 złotych. Czy to uwiarygodni  Twoją ofertę? Oczywiście, że nie.

Mało tego: klient widzący, że firma ma bardzo tanią stronę internetową, w której rozwój w ogóle nie inwestuje, nabierze podejrzeń, że przedsiębiorstwo ma poważne problemy finansowe, skoro nie stać go na tak prozaiczną rzecz, jak właśnie witryna www.

„Nie dbają o swój wizerunek, to jak mają zadbać o mój?”

Wizerunek jest ogromnie ważny we współczesnym biznesie. Wynika to z faktu, iż obecnie konsumenci podejmują decyzje zakupowe w oparciu o informacje znalezione w sieci. Coraz mniej osób umawia się na spotkania z wykonawcami/producentami, czy choćby poświęca czas na wykonanie telefonu.

Co to oznacza dla Twojego biznesu? Klient oceni go wyłącznie na podstawie wyglądu strony, ewentualnie jeszcze opinii wyszukanych w Internecie. Wyobraźmy sobie, że masz firmę remontową. Klient trafia na witrynę, na której połowa elementów nie działa, brakuje aktualnych zdjęć realizacji, całość jest chaotyczna i pełna błędów. Domyślasz się chyba, że dokładnie tak samo będą postrzegane kompetencje Twojej firmy?

„To pewnie firma-krzak”

Jeśli klient widzi stronę, która nie prezentują sobą niczego pozytywnego, to może dojść do wniosku, że ten biznes zwyczajnie nie istnieje. Jest to o tyle ważne, że współcześni konsumenci cierpią na gremialny brak zaufania do marek.

Działa to dokładnie tak samo, jak w przypadku spotkania biznesowego z przedstawicielem firmy. Wyobraź sobie, że wita się z Tobą osoba w podartym garniturze, z brudnymi paznokciami i śmierdząca niskiej jakości tytoniem. Od razu wytworzy się dystans, który będzie bardzo ciężko zniwelować.

„Tam muszą pracować leśne dziadki”

Tak pomyślą sobie przede wszystkim młodzi konsumenci, którzy dorastali już w epoce rewolucji internetowej. Z ich perspektywy firma niemająca profesjonalnej witryny mogłaby w ogóle nie istnieć, bo i tak nie skorzystają z jej oferty.

Tacy konsumenci nie oczekują tylko korzystnej ceny, ale też otwartości, dobrego podejścia do klienta, innowacyjności, elastyczności, wysokiej jakości wykonania. Firma prowadzona przez „leśnego dziadka”, nawet jeśli sam jesteś młody, z założenia tego nie gwarantuje, dlatego jest automatycznie odrzucana.

„Pewnie firma jest na sprzedaż”

Fatalna strona internetowa może świadczyć o tym, że firma nie chce dalej rozwijać swojej marki. Być może jest to spowodowane planowanym przejęciem jej przez inne przedsiębiorstwo, które narzuci własny branding. Taka sytuacja jest niekomfortowa dla klienta, który nie zaryzykuje, że realizację jego zlecenia rozpocznie podmiot A, a skończy (najpewniej zmieniając po drodze warunki) podmiot B.

 „Pewnie firma zaraz upadnie”

Skąd taki wniosek? To proste. Firmy, które nie dbają o swój wizerunek, najwyraźniej nie muszą już tego robić, bo za chwilę i tak się „zawiną”. Nikt rozsądny nie będzie ryzykować współpracy z takim przedsiębiorstwem, ponieważ nie chciałby, aby firma upadła w trakcie realizacji jego zlecenia – oczywiście po uprzednim pobraniu zaliczki czy całej zapłaty z góry.

„Mają mnie w nosie”

Klienci nie lubią być lekceważeni. A mogą się tak poczuć, gdy zobaczą, że firma wbrew logice i współczesnym trendom kompletnie „olewa” kwestię wyglądu i funkcjonalności swojej strony internetowej. Może to świadczyć o tym, że w trakcie realizacji zlecenia pojawią się bardzo poważne problemy w zakresie obsługi klienta – łącznie z utrudnionym kontaktem, niereagowaniem na uwagi i wskazówki czy niedotrzymaniem terminu.

„Nie chcę być z nimi kojarzony”

Na wizerunek biznesowy przedsiębiorstwa wpływają nie tylko działania własne, ale także podejmowane przez partnerów. Z tego też powodu mnóstwo dobrze zarządzanych firm skrupulatnie dobiera sobie współpracowników czy podwykonawców. Jeśli masz fatalną stronę internetową, a Twój model biznesowy zakłada  partnerstwo z innymi przedsiębiorstwami, będzie Ci bardzo trudno pozyskać współpracowników. Będziesz traktowany jak znajomy o kiepskiej prezencji, którego raczej nie zabiera się na wielkie bale.

„Nie będę królikiem doświadczalnym”

Zła strona internetowa powoduje, że firma jest odbierana jako nieprofesjonalna lub niedoświadczona. Oba scenariusze są dla niej skrajnie niekorzystne. Klienci oczekujący jakości nie będą chcieli nawiązać z nią współpracy w obawie, że przedsiębiorstwo będzie się uczyć fachu na ich projektach, co może mieć fatalne konsekwencje.

„Uciekam, bo jeszcze złapię wirusa”

W dobie rosnącej świadomości na temat zagrożeń czyhających w Internecie, coraz więcej osób konsekwentnie unika wchodzenia na strony, które wyglądają mało wiarygodnie. Fatalny, przedpotopowy design, brak responsywności (strona niepoprawnie wyświetla się na smartfonie), zwykle również brak szyfrowanego połączenia HTTPS, to wystarczające powody, aby uciec z takiej witryny. Jednocześnie klient zapamięta markę/firmę jako tę, która potencjalnie może mieć złe zamiary lub być wykorzystywana do np. wyłudzania danych.

Wsłuchiwanie się w oczekiwania klientów i reagowanie na nie to biznesowe abecadło. Nie możesz więc nadal udawać, że wygląd Twojej firmowej strony internetowej nie ma znaczenia. Dla klientów ma, a bez nich Twój biznes nie osiągnie żadnego sukcesu.

Autor wpisu: Soluma Interactive, Grzegorz Wiśniewski